Archive for Styczeń, 2011

Instrukcja budowy Kamiennego Kręgu

 

Instrukcja sporządzona na podstawie wskazówek grupy istot przemawiających przez Alaneiz. Alaneiz prowadzi własne forum: http://www.duchowadroga.fora.pl/index.php

 

Budulec: kamienie czerwonego koloru pochodzące z miejsca czystego energetycznie, 12 kamieni w tym cztery duże i osiem mniejszych.

 

Wielkość kamieni wyznacz promień okręgu, który będą tworzyć. Instrukcja dotyczy kamieni wielkości – dużych około 40 – 50cm oraz małych wielkości około 20-30cm. Kamienie zbieramy intuicyjnie. Krąg przy takiej wielkości kamieni ma promień wielkości 4 m. Kamienie wkopujemy w ziemię wybrzuszonym bokiem do środka. Cztery duże kamienie wkopujemy na przeciwko siebie w kierunkach pn-pd i wsch-zach. W Środku okręgu tworzymy palenisko wykopując dół i zabezpieczając jego boki kamieniami. Rozpalenie ognia w kręgu powoduje uruchomienie jego energetyki. W czasie uruchamiania kręgu wskazujemy do jakiego celu krąg ma służyć. Głównym celem jest oczyszczanie energetyczne, wzmacnianie i ochrona. Ogień rozpalany w kręgu oraz miejsce kręgu powinno pozostawać czyste. Do rozpalania ognia używamy tylko naturalnych materiałów.

 


Kalendarz Majów o dniu końca świata

Kalendarz Majów

Fragmenty książki H. Kotwickiej

W tym miejscu należałoby bardzo wyraźnie zaznaczyć, że w pracach Johanna Kossnera mamy do czynienia z zupełnie nowym rodzajem WIEDZY. Traci tu swoją ważność dotychczasowa, klasyczna wiedza, wpajana nam w szkołach. Wiedza udostępniona przez Johanna i Andreasa ukazuje nieznane dotąd prawidłowości, kreśli nowe mapy i ustawia nowe drogowskazy. Jednak faktyczny klucz do praw CZASU każdy musi odnaleźć we własnym wnętrzu. Nikt inny oprócz nas nie jest w stanie zdefiniować drogi indywidualnych poszukiwań. Inne osoby mogą nas jedynie wspierać (tak jak to czyni Johann w swoich książkach) lub przez pewien czas towarzyszyć nam w drodze do samo rozpoznania.
Aby uniknąć nieporozumień, od razu wyjaśniamy, że jako ziemski kolektyw jesteśmy jeszcze daleko od celu, którym jest duchowe zjednoczenie ludzkości, naprawienie wcześniejszych błędów i przejęcie zbiorowej odpowiedzialności za losy świata! Czas nagli! Do końca 2012 roku musimy uporać się ze wszystkimi problemami!
KIM BYLI MAJOWIE?
Wiele osób słyszało o kalendarzu Majów, ale tylko nieliczni wiedzą, o co właściwie w nim chodzi. Kalendarz TZOLKIN tylko w minimalnym stopniu przypomina tradycyjny kalendarz. Nie był on też żadną kulturowo-religijną osobliwością dla środkowoamerykańskiego ludu Majów. Majowie posiadali ogromną wiedzę na temat kosmicznych praw CZASU i o tę właśnie wiedzę – wiedzę dotyczącą czterowymiarowego CZASU i jego związków przyczynowych – chodzi w ich kalendarzu.
O Majach i ich tajemniczej cywilizacji napisano wiele rozpraw. Większość autorów postrzegała ich jednak jako odrębną kulturę, która tak jak inne starała się zgłębić prawa natury, przy całym swym ubóstwie technologicznym. Dlatego nie mogła być w tym tak dalece zaawansowana jak nasza.
Jose Arguelles – amerykański historyk sztuki, doktor filozofii, artysta i pisarz – po trzydziestu latach badań rozszyfrował Święty Kalendarz Majów. W swoich głośnych pracach: Earth Ascending i MAYA – Factor sformułował zupełnie nowe, wręcz rewolucyjne wnioski:

Dla Majów życie miało całkiem inny sens, niż sobie wyobrażamy. Majowie byli nie tylko mądrzejsi od nas, ale ich naukowy dorobek znacznie wyprzedzał naszą współczesną wiedzę. My zasugerowaliśmy się tym, że nie używali żadnych metalowych narzędzi ani przyrządów ułatwiających pracę. Nie znali nawet koła i nie używali zwierząt pociągowych. Nie znaczy to wcale, że byli prymitywni. Wręcz przeciwnie, posiadając tak mało, potrafili dokonać tak wiele! Być może jest w tym coś, czego powinniśmy nauczyć się od Majów – zwłaszcza w czasach technologicznego kryzysu i dewaluacji starych schematów? Może nie bez przyczyny byli oni ostatnią starą cywilizacją na Ziemi, która doszła do tak wielkiego rozkwitu? Nie jest też chyba przypadkiem, że Majowie są jedyną pośród wielkich kultur, która przeminęła praktycznie niezauważona, a ich nowoczesny sposób myślenia przez setki lat nie mógł ujrzeć światła dziennego. A może dopiero teraz nadszedł czas na prawdziwe odkrycie Majów?
Zdaniem archeologów jedno nie ulega wątpliwości – w porównaniu z innymi mezo-amerykańskimi kulturami kunszt Majów jest niepowtarzalny. Liczne miasta, świątynie, piramidy, place wśród dżungli Gwatemali, wspaniałe płaskorzeźby, hieroglify do dziś zadziwiają ludzkie oko.
Największą z zagadek jest jednak nagłe pojawienie się i równie nagłe zniknięcie Majów. Istnieją liczne hipotezy na ten temat, m.in. że przyczyną wymarcia kulturowych centrów była rewolucja, susza lub zaraza, ale nie ma na to niezbitych dowodów. Istnieje natomiast pewne prawdopodobieństwo, które wykracza poza nasze wzorce myślowe, że Majowie celowo porzucili swoją cywilizację w najwyższym punkcie rozkwitu, pozostawiając nam zagadkowe hieroglify i skomplikowane wyliczenia astronomiczno-matematyczne. Tylko po co i dlaczego?

Kosmologia Majów uwzględniała interakcje, czyli wzajemne oddziaływanie na siebie dwu integralnych zjawisk (światła i dźwięku) wewnątrz jednej harmonijnej całości, umieszczonej w czasie. Znany badacz kultury Majów, Eric Thompson napisał w 1950 roku:
Zgłębienie nieskończoności czasu uważam za największą tajemnicę religii Majów. Ten temat całkowicie wypełniał ich myśli. Nawet ciała niebieskie i liczby były przedstawiane jako antropomorficzne, “ubóstwione” figury jednej CAŁOŚCI Stwórcy Uniwersum. Wiedza astronomiczna, astrologia, numerologia kalendarza, liczenie dni, przepowiednie – wszystko to postrzegane było jako nierozdzielna CAŁOŚĆ.
Naukowcy dokonywali wielu porównań Majów z innymi cywilizacjami i czasami, począwszy od spekulacji, że są oni protoplastami wolnomularzy, aż do odkrycia ich powiązań z Indianami Hopi, o czym miała świadczyć niezwykła zbieżność prastarych symboli. Legenda głosi, że pierwsi Majowie przybywali z nieba albo wychodzili z lądu lub morza. Wiązano ich z Atlantydami i Lemurianami, jak również z Azjatami, Egipcjanami i Afrykanami.
Wszystko to wskazywałoby na istnienie wspólnych prakorzeni rasy ludzkiej – na istnienie jednej pramacierzy. I rzeczywiście, w wielu kulturach w określeniach praprzodków występował rdzeń MAYA: np. w Afryce MAYAX, w hindi NAGA-MAYA, w Grecji CARA-MAYA.
Dlaczego nazwa środkowoamerykańskiego ludu pojawia się na wielu innych obszarach Ziemi? Czy ten lud celowo wybrał taką nazwę? Skąd wzięli się Majowie? Są to pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Współczesna wiedza antropologiczna zakłada, że Majowie byli częścią koczowniczego ludu, który w czasie ostatniej epoki lodowcowej, przed około 12000 lat, przybył z Azji do Ameryki przez obecną Cieśninę Beringa, by w końcu osiedlić się na terenach zwanych dziś Ameryką Środkową.
Czytając teksty Majów, odnosi się wrażenie, że rzeczywiście przybyli z daleka:
Z innej strony morza przybyliśmy do miejsca zwanego Tulan, które stało się naszym początkiem i gdzie zostaliśmy zrodzeni z naszych matek i ojców. (“ Kroniki Catchiąuels „)
Tulan określany jest przez Majów jako miejsce, w którym się osiedlili, choć to miejsce było już w tamtych czasach zasiedlone. Z mitologii Meksyku dowiadujemy się, że Tulan jest nie tylko nazwą geograficzną, lecz archaicznym kodem, określającym moment pojawienia się, a mianowicie moment przejścia z jednego świata do drugiego. Jeśli chodzi o wędrówkę pomiędzy światami, legendy Majów są bardzo zbieżne z legendami Indian Hopi, dla których obecny świat jest czwartym światem. Być może chodzi tu o wcześniejsze stadia rozwoju cywilizacji na planecie albo też jest tu mowa o kosmicznych wędrówkach we Wszechświecie.
Nie jest więc wykluczone, że pośród prymitywnych ludów Ameryki osiedliły się Jakieś” Wysokie Świadomości, które doprowadziwszy do rozkwitu wielkiej kultury (ok. IV – VII w. n.e.), u szczytu jej rozwoju opuściły Ziemię, pozostawiając ludzkości swoją wiedzę, zakodowaną w tajemniczych znakach i liczbach. Hipoteza ta tłumaczyłaby nagły upadek kultury Majów około X w. n.e.
Bez względu na to, czy Majowie mieli coś wspólnego z mitycznymi gwiezdnymi ludźmi, czy też byli tylko wysoko rozwiniętą cywilizacją, jedno nie ulega wątpliwości – jest wiele do przyswojenia z ich mądrości, a co najważniejsze, przetrwał ich kalendarz, w którym zakodowana została cała wiedza Wszechświata.
MAJOWIE – NAWIGATORZY CZASU
Cytaty z książki Jose Arguellesa, Arkturus Probe, część II, rozdział VII Przybycie Majów – Nawigatorów CZASU:
Nazywamy się MAYA. Jesteśmy nawigatorami CZASU – tymi, którzy obrali Promienną Kotwicę [Promienna Kotwica – baza operacyjna Majów (Plejady)]. na swoją siedzibę. Jesteśmy tymi, którzy przecierali innym szlaki, udając się na placówki w czterech kwadrantach Galaktyki. Byliśmy do tego zdolni, ponieważ jako pierwsi pokonaliśmy czas i dzięki temu przekroczyliśmy przestrzeń. Przedostaliśmy się z piątego wymiaru do siódmego – na tamtą stronę Czystego Światła – do Królestwa, w którym istnieje tylko jeden ton – Ton Kosmicznej Medytacji [Medytacja włączenie Ducha; mentalna samokontrola, niezbędna do przezwyciężenia śmiertelnego strachu]. Zaplata za nasze starania była wiedza Hunab Ku [Hunab Ku – Pan Ruchu i Miary; Źródło Galaktycznej Wiedzy; Najwyższa Inteligencja Wszechświata] i moc galaktycznej nawigacji. My jesteśmy stwórcami Uniwersalnego Rezonansowego HOLONU [Uniwersalny HOLON – czterowymiarowa struktura Wszechświata], służącego do nawigacji falami CZASU, galaktyk i cal ego Wszechświata. Każdy, kto ma do czynienia z CZASEM lub chciałby poznać swoje przeznaczenie, musi zetknąć się z nami. My jesteśmy tymi, którzy nadzorują Kodeks Praw Rezonansu i kod formowania pulsarów. My jesteśmy tymi, którzy pozwalają wyłaniać się i zachodzić światom. Bez naszych rad nikt nie odtworzy prawdziwej historii.
Jesteśmy bardzo skromni. Władza nigdy nie była naszym celem. Ci najwięksi spośród nas są nam samym nieznani. Kim jesteśmy i skąd pochodzimy?
*
Nasze imię brzmi MAYA. Jesteśmy Panami ILUZJI. My jesteśmy Matką-Rodzicielką wszystkich systemów. My dysponujemy wiedzą o pokonywaniu iluzji czasu. Ci, którzy nas nie znają lub zaprzeczają naszej mocy, sami skazują się na ciemność.
*
My jesteśmy MAYA. Zrodziliśmy się z największej iluzji naszego własnego JA. Ponieważ jesteśmy panami CZASU i ILUZJI, jesteśmy wolni od strachu. Dzięki temu możemy przyjmować inkarnację za inkarnacją aby zasiedlać i oswajać planety. Oswoić znaczy zharmonizować, dlatego jesteśmy także panami HARMONII. Poznawszy tajemnice BYTU i NIE-BYTU, zaproponowaliśmy poddanie siebie samych iluzji nieśmiertelności. Dzięki opanowaniu iluzji zasiedliliśmy i oswoiliśmy światy insektów. To my byliśmy tymi, którzy wprowadzili tam reguły porządku społecznego. Światy te powiązaliśmy ze sobą mocą telepatii.
*
MY JESTEŚMY MAYA. Wiemy, że iluzja SPOKOJU spowita wiarą w nieśmiertelność wywołuje strach przed śmiercią. Śmiertelny strach i jednocześnie obietnicę nieśmiertelności oferuje Lucyfer [Lucyfer, tzn. Niosący Światło – pierwotny Impuls Galaktyczny w kierunku stworzenia boskości w wymiarze szóstym; stwórca istot wymiaru szóstego, pozostający w sprzeczności z Porządkiem Galaktycznym i Prawami CZASU; Praprzyczyna siejąca nieszczęścia podczas budzenia Świadomości Galaktycznej] w wymiarze trzecim. Wspieramy go w takiej samej mierze, w jakiej też ignorujemy, dlatego jesteśmy wyżsi i więksi od Lucyfera. Aby pozostać skromnymi, niczego nie oczekujemy za nasze starania. Z naszego punktu widzenia nie istnieje jakiekolwiek “prawidłowo” lub “nieprawidłowo”. Od tego momentu, tzn. odkąd wiemy, że nie ma pojęć „prawidłowy” i „nieprawidłowy”, musimy przestrzegać ściśle określonych reguł.
*
MY JESTEŚMY MAYA – ci, którzy udostępniają wszystkim systemom Galaktycznej Federacji [Federacja Galaktyczna – gwiezdni członkowie to: Arktur, Antares, Syriusz, Plejady, Procyon, Aldebaran, Wega, Regulus, Formalhaut, Altair. F.G. nie ingeruje bezpośrednio w działania planet, zgodnie z zasadą nienaruszalności Galaktycznego Prawa Wolnej Woli, z wyjątkiem Prawa Karmy, tzn. Uniwersalnego Prawa Przyczyny i Skutku] całą swoją wiedzę na temat kodów CZASU, sztuki kierowania pulsarami oraz dokonywania “przemian materii” i “magicznych przesunięć „.
*
Dwadzieścia razy byliśmy obecni w dwudziestu systemach gwiezdnych, aby wypróbować tam iluzję czasu i wątpliwą wiarę w nieśmiertelność.
Nie raz, nie dwa, lecz sześć razy byliśmy proszeni, aby inkarnować się jako galaktyczni kolonizatorzy. Teraz jest to siódmy magiczny zew. Tym razem chodzi o inkarnację pośród dwudziestu Szczepów CZASU [Dwadzieścia Szczepów CZASU – Stróże Kosmicznego Przypomnienia w wymiarze czwartym; dwadzieścia aspektów Mądrości Wszechświata], aktywację życia i kolonizację systemu gwiazd Velatropy XXIV [Velatropa XXIV – Pan Słońca, Pan Światła, znany jako Kinich Ahau].
Nie robimy żadnych zapisów z naszych misji. Wszystko pozostawiamy kodowi rezonansów. To jest to, co wy zwiecie “czasem”. Są tacy, którzy zaznaczają nasze ślady, aby czerpać z tego naukę, a potem z różną dokładnością sporządzają zapisy naukowe. Jednakowo się z tym zgadzamy, jak i nie zgadzamy.
*
Kiedy rozległ się sygnał o pomoc, nasi wysoko rozwinięci mistrzowie do spraw przekształceń energii udali się na wyznaczone posterunki. To, co mieli tam do zrobienia, to było uaktywnienie “wzorców genetycznych” na stacjach księżycowych wokół planet. Aby tego dokonać, wysyłali w przestrzeń różne tony. Każdy z nich wyczulony był na kod 144000 engramów [Engramy – struktura kodu Życiodajnych Prądów w wymiarze piątym].
Jest nam wiadome, że uaktywnienie tego kodu zależy od dwóch zmiennych wielkości:
PRZYPOMNIENIA i WOLNEJ WOLI. To, co my zwiemy PRZYPOMNIENIEM, jest zdolnością objęcia całości Praw Kosmicznych i wdrażania ich do WSPÓLNYCH POSTĘPOWAŃ. Natomiast WOLNA WOLA jest działaniem, wywodzącym się z indywidualnej SAMOAKCEPTACJI i SAMOMNIEMANIA każdej jednostki. O ile słabszy jest potencjał przypomnienia, o tyle mniejsza jest zdolność wyrażania prawdziwej wolnej woli.
*
MY JESTEŚMY MAYA. Kto nas zna, ten zna CZAS i WIELKOŚĆ CZASU. Wciąż jesteśmy do waszej dyspozycji. Zawsze możecie nas przywołać i zawsze na nas liczyć. My jesteśmy galaktycznymi nawigatorami CZASU, kolonizatorami zagubionych światów, panami ILUZJI.
My jesteśmy MAYA.
Posłuchajcie!
Mamy wam dużo więcej do powiedzenia!
(Legendę opracował Peter Handl)
ESENCJA KALENDARZA MAJÓW
Obok naszego linearnego podejścia do czasu, tzn. czasu pojmowanego jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, istnieje energetyczna treść czasu, zakodowana w czwartym wymiarze. I tak: wszystkie ziemskie cykle przebiegają według określonych programów, zwanych CZASEM czterowymiarowym. Ten program jest zakodowany w 260-jednostkowym kalendarzu, zwanym przez Majów TZOLKIN.
TZOLKIN oznacza: liczenie dni, Święty Kalendarz, kosmiczną matrycę, uniwersalny moduł harmonii albo kosmogram CZASU. Energie Kosmiczne mające wpływ na Ziemię, zakodowane są w dwudziestu PIECZĘCIACH GALAKTYCZNO-SOLARNYCH (rzędy poziome) i w trzynastu TONACH STWÓRCZYCH (rzędy pionowe). Pieczęcie reprezentują określony aspekt mądrości wszechświata, natomiast trzynaście Tonów Stworzenia niesie specyficzną siłę, pozostającą w bezpośrednim związku ze Źródłem. Z kombinacji tonów i pieczęci wynika 260 (13×20) jednostek TZOLKIN, określanych nazwą KIN (zob. rysunek).
Największą osobliwością kalendarza Majów jest jego wszechstronność. TZOLKIN można wykorzystywać jako wielki kalendarz, w którym zakodowane jest np. 26 000 lat, albo jako maty kalendarz, w którym zakodowane jest 260 dni roku, przy czym oba kalendarze są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ 260 dni i 26 000 lat niesie identyczna fala Energii.
W Kalendarzu Majów czasu nie należy mierzyć tylko w linearnych jednostkach od…do…, czas ma także treść i istnieje jako konkretny program energetyczny. Na tym właśnie polega istota kalendarza Majów.
Zupełną nowością jest tu pojęcie FRAKTALI – w małym mieści się wielkie, przy czym i matę i wielkie ma tę samą jakość energetyczną. Co to znaczy? Wyobraźmy sobie KIN jako spiralnie rozszerzający się lejek. Wszystko, co znajduje się wewnątrz, bez względu na poziom, podlega wpływom tej samej Energii, wtłaczanej przez otwór lejka. W szyjce Energia jest bardziej stężona niż na górze i choć góra wypełnia się wolniej (potrzebuje więcej czasu), oddziaływuje na nią ta sama Energia wyjściowa. W tym właśnie zawiera się wertykalny bieg programu CZASU. Natomiast linearnie postępujący czas zazębia ze sobą poszczególne KINY (“lejki”). W ten sposób tworzy się skomplikowana sieć wzajemnych oddziaływań i powiązań.
Prawidłowości wertykalne pozwalają przyporządkować moduł TZOLKIN do różnych przedziałów czasu, np. 260 dni, 260 lat, 5 200 lat, 26 000 lat albo 104 000 lat. Najmniejszą jednostką programu CZASU jest jeden dzień. Jest logiczne, że na przestrzeni jednego dnia skutki oddziaływania Energii określonego KINU ukazują się najszybciej, ale w bardzo skondensowanej formie. Z tego względu jest nam niezmiernie trudno zrozumieć wymowę różnych zrządzeń losu. To, co zrobimy dzisiaj, jest wdrażane z prędkością światła w większe okresy fraktalne, i choć końcowy wynik objawia się wolniej, wszystko dzieje się w TERAZ i ma ogromny wpływ na całość.
FRAKTALNY SCHEMAT PROGRAMU CZASU

Zasięg oddziaływania i czas manifestacji programu jednego z 260 kinów TZOLKIN

TRZYNAŚCIE BAKTUNÓW

Odkąd posiedliśmy klucz do TZOLKIN, wiemy dokładnie, który z energetycznych prądów płynie w danym dniu. 260-jednostkowy wzorzec TZOLKIN został bowiem zsynchronizowany przez Arguellesa z naszym gregoriańskim kalendarzem i tak powstał Kalendarz Trzynastu Księżyców. Rok Słoneczny rozpoczyna się 26 lipca, liczy 365 dni i dzieli się na 13 miesięcy zwanych księżycami, stąd nazwa Kalendarz Trzynastu Księżyców.
Esencja tych informacji sięga o wiele głębiej. Wiedza płynąca z TZOLKIN, odsłaniając moduł synchronizacji, umożliwia wgląd w cykliczny bieg CZASU. Zerkając do kalendarza, natychmiast rozpoznajemy, o jakie wzorce zachowań chodzi w osobistym cyklu życia, czy też w danym dniu. Dzięki możliwości aktywnej współpracy z cyklami programu CZASU, możemy uniknąć wielu ciosów losu. Wszyscy, którzy świadomie zaczęli żyć według kalendarza Majów, bardzo łagodnie weszli już w czterowymiarowy rytm planety i wyzbywając się strachu, sami zaczęli kształtować bieg swojego przeznaczenia.
Najprostszym sposobem włączenia się do gry w życzę jest porównywanie własnych doznań i doświadczeń z jakością Energii w danym dniu. Każdego dnia oddziaływuje na nas inna Energia, która ma ogromny wpływ na nasze ciało i psychikę, stąd dobre samopoczucie bardzo szybko może zmienić się w fizyczny ból lub duchowe cierpienie. Indywidualny stan zdrowia zależy od tego, jak jesteśmy zharmonizowani z Energią dnia. Mimo że człowiek dostrzega tylko swoją trójwymiarową, ziemską egzystencję, to jednak każdy z nas jest wpleciony w ENERGIĘ dnia narodzin, która jest faktycznym wyznacznikiem przeznaczenia. Każdy dzień jest dla nas – ludzi – indywidualnie rezonującą Energią, dlatego każdy dzień w życiu każdego z nas przebiega inaczej. W niektóre dni nic szczególnego się nie dzieje, inne nacechowane są spiętrzeniem różnorodnych sytuacji.
Tak wyglądają główne filary strukturalnej konstrukcji programów CZASU. Ponieważ obecnie znajdujemy się w przełomowym okresie ewolucji, jest niezmiernie ważne, aby wiedzieć, jakie programy realizowane są w danej chwili. Nikt nie powinien czuć się niepewny czy zagrożony w swoim spirytualnym rozwoju, ponieważ wszystko, co się dzieje wokół niego i na całej planecie, zostało powołane do Bytu przez ten sam moduł programu CZASU. Każda rzeczywistość jest dokładnie wyważona i absolutnie poprawna. W Wielkim Kosmicznym Porządku istnieją tylko i wyłącznie orbity przyczynowe!
GDZIE JESTEŚMY?
Według przekazów Majów w chwili obecnej znajdujemy się u schyłku Wielkiego Cyklu Galaktycznego, w czasie którego dokonywały się ogromne przemiany zarówno w naszym wewnętrznym Bycie, jak i na całej planecie. Na nasze horyzonty postrzegania trafiają teraz silne Energie Galaktyczne, mające wspierać wszelkie przemiany. Wszystko, co zdefiniowaliśmy w “niepodważalny”, ale zawężony sposób, z ich pomocą zostanie przekształcone w nowy schemat.
W tym miejscu chcielibyśmy wyraźnie podkreślić, że NIE BĘDZIE ŻADNEGO KOŃCA ŚWIATA! Wcześniejsze interpretacje Apokalipsy nie powinny wzbudzać w nas strachu. Teraz kończy się jedynie cykl CZASU, który wypełnił już swoje zadanie w czasie linearnym.
Rok 2012 zamknie więc stary cykl i otworzy następny wielki cykl 26 000 lat. W podcyklu Wielkiego Roku staniemy się świadkami przemian materii. Wiele kultur, takich jak: tybetańska, Dogonów, Hopi, przepowiedziało podobną datę dokonania się wielkiego CUDU na Ziemi.
Dlaczego akurat rok 2012?
Informacje odczytane z mistycznej wiedzy Majów wskazują, że rok 2012 zamknie różnorodne cykle ewolucyjne i historyczne i wszystko zacznie się od nowa.
Mało kto rozumie, co znaczy indiański przekaz, mówiący, że ludzkość zmierza ku Piątemu Światu. Słowa wyroczni Majów znajdują potwierdzenie w astronomii i mają ścisły związek z rokiem platońskim [Okres, w którym oś Ziemi zakreśla pełny stożek precesyjny, równy ok. 26 tyś. lat (astr.)] liczącym 26 000 lat. W czasie pierwszych 13 000 lat zmienia się odległość Ziemi od Słońca z maksymalnej do minimalnej, a przez następne 13 000 lat planeta wraca do punktu wyjścia, czyli do maksymalnego oddalenia od Słońca. Kosmologia Majów podaje, że homo sapiens przebył już trzy takie 26000-letnie cykle, a obecny czwarty cykl domknie się 21 grudnia 2012 roku. Z przekazów Majów bardzo jasno wynika, że jeden świat trwa 26 000 lat, analogicznie jak rok platoński.
Obecny świat jest więc Czwartym Światem. Tu nastąpił największy upadek ludzkości. Nie będziemy zagłębiać się w jego kosmiczne praprzyczyny, powiemy tylko, że miało to miejsce przed 6 600 laty. Przez następne 1 500 lat świadomość człowieka pogrążała się w coraz większych ciemnościach. Przed około 5 100 laty (dokładnie w 3113 r. p.n.e.) pojawił się na Ziemi pewien zbawienny impuls, określany przez Majów jako Galaktyczny Promień, którego celem było dokonanie korekty w coraz niżej wibrującej materii. TERAZ właśnie ten proces dobiega końca. Okres ostatnich 26 lat – od 1987 do 2012 – będzie najbardziej gorączkowy w historii naszej ewolucji. Magiczne znaczenie trzech środkowych lat tego cyklu (1999/2000, 2000/2001 i 2001/2002) polega na tym, że każda jednostka ludzka dostanie od życia szansę na przygotowanie się do wielkiego finału. Ze względu jednak na niepodważalność wolnej woli nikt nie będzie do niczego przymuszany. Słowo magia jest zazwyczaj błędnie rozumiane i kojarzy się z okultyzmem, dlatego wyjaśniamy, że magia to siła stwarzania, drzemiąca w polu myśli każdego człowieka!
W naszych czasach dokona się wielki przełom we wszystkich dziedzinach życia i niewykluczone, że dojdzie do silnego oporu, przede wszystkim ze strony reprezentantów świata władzy. Promień odnowy przeniknie wszystkie osady także w ciele przyczynowym [ciało duchowe] człowieka. Dlatego pojawią się zaburzenia w osobistych sferach życia, ale to dzięki nim dokona się przebudzenie. W nadchodzących latach stanie się wręcz niemożliwe, aby ktokolwiek za pomocą jakichkolwiek trików zdobył poklask u innych lub próbował dominować nad całością. Zniknie też ideologiczny terror polityki i religii. Nie będzie żadnego Sądu Ostatecznego, który egzystuje tylko w iluzorycznych, mentalnych programach. Musimy sobie uzmysłowić, że znajdujemy się w procesie wielkiej reorganizacji, która pozwoli nam wznieść się na wyższy poziom świadomości. Wszystko, co nas ogranicza, gnębi czy definiuje, w najbliższych latach zostanie rozwiązane.
Jeżeli zechcemy wejść we współbrzmienie z własnym wnętrzem, jeżeli staniemy się po prostu OBECNI – bez wartościowania ludzi i zjawisk – to uzyskamy dostęp do wewnętrznej mądrości. Zauważmy, że wkraczamy w ostatnie dekady 26000-letniego cyklu i że postrzegana przez nas rzeczywistość musi się zmienić, aby zrobić miejsce dla CUDU, jakim będzie wstąpienie planety Ziemi w PIĄTY WYMIAR.
Bramy do Piątego Świata staną otworem jedynie przed tymi, którzy do tego czasu zdążą skorygować swoją świadomość i usunąć zaistniałe destrukcje. Piąty Świat oferuje życie na nowym poziomie świadomości – w świecie, gdzie operatywne EGO będzie pod pełną kontrolą, okazując szacunek każdej ziemskiej formie życia. Na tym właśnie polega skok kwantowy w przebudzeniu. Świadomość ludzka musi opuścić dotychczasowy stary poziom i pozwolić zadziałać promieniom odnowy. Taka sytuacja wywołuje już dzisiaj ogromne pola napięć. TERAZ ścierają się dwa potężne prądy świadomości – STARY i NOWY. Wielu ludzi zaczyna tracić grunt pod nogami, i nie może być inaczej. Chcąc zapobiec groźnym, życiowym katastrofom, trzeba zdemaskować świat iluzji. Tylko tak można uzdrowić zbiorową świadomość.
W tym miejscu należałoby wyjaśnić kilka pojęć, a przede wszystkim, co to jest operatywne EGO i jakie są reguły gry pomiędzy ludzkim EGO a duchowym programem CZASU.
Słowo CZAS oznacza tutaj konkretny, wzorcowy PROGRAM albo inaczej – drogowskaz na drodze ku doskonałości lub drogę ewolucji człowieka. Prawa CZASU nie czynią żadnych wyjątków i w jednakowej mierze odnoszą się do wszystkich jednostek, bez względu na ich status. Jeżeli piszemy CZAS dużymi literami, oznacza to, że mamy na myśli TREŚĆ wzorcowego programu. Kiedy piszemy “czas” normalnie, małymi literami, wtedy oznacza on jednostkę miary czasu.
Istota ludzka – pojmowana jako ŚWIADOMOŚĆ – reprezentuje stwórczy aspekt Boskiego Źródła w świecie materii, dlatego ludzkość pojmowana jako całość jest odpowiedzialna za wszystko, co stwarza na Ziemi, przy czym nie chodzi tu tylko o zbiorowe działanie, ale przede wszystkim o indywidualne czyny jednostki.
Operatywne EGO jest stwórczym narzędziem człowieka, dlatego w gruncie rzeczy nie może być ono złe czy “diabelskie”. To, do czego zostało powołane – to wdrażanie osobistych wizji do życia. Osobiste projekcje EGO nie muszą jednak współbrzmieć z prawami harmonii i służyć dobru całości. Z tego właśnie rodzą się światy iluzji, które pociągają za sobą różnorodne konsekwencje. Tak więc nie Bóg czy inna siła sprawcza, lecz my sami stwarzamy określone realia życia, skutkujące odpowiednimi efektami.
CZAS – pojmowany jako program energetyczny – sam w sobie jest absolutnie neutralny! Nie wywiera nacisku na operatywne EGO, lecz konsekwentnie realizuje swój własny, wzorcowy program na Ziemi. Ale także ludzkie EGO jest niczym nieograniczone w swej suwerenności i w rzeczywistości to ono jest szefem
na ezoterycznej scenie naszego materialnego świata. Może więc prowadzić swoją własną grę, ale nie może wykraczać poza energetycznie ustalone granice, które w rzeczywistości określamy my sami. Mówiąc jaśniej, to, co dzieje się na Ziemi, jest wspólną grą pomiędzy ewolucyjnym programem CZASU a wolną wolą człowieka i wybranym przez niego przeznaczeniem. Ponieważ operatywne EGO nie jest związane z duchowymi programami CZASU, nie musi przestrzegać żadnych praw CZASU. Z tego względu bardzo często dochodzi do potężnych napięć pomiędzy świetlanymi siłami CZASU a wolną wolą człowieka. Zaburzenie wewnętrznej harmonii jest przyczyną wielu perturbacji i załamań. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i grup. Ponieważ grupy wolniej reagują na zmiany, w najbliższych latach musimy liczyć się z wieloma korygującymi ruchami energii CZASU. To, jak przebiegać będzie proces naprawy, pozostaje sprawą otwartą, ale już dziś wiadomo, że jest on nieunikniony. Wiele osób będzie błędnie tłumaczyć różne zrządzenia losu, a niektórzy ulegną nawet psychozie końca świata.
Ponieważ duchowe siły CZASU, tzn. Energie programu CZASU, są absolutnie neutralne, manipulacje i knowania ludzkiego EGO nie mają na nie wpływu. Wszystko, co nastąpi, wynikać będzie ze świadomego postępowania człowieka. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć ostatecznego wyniku naszych działań. Możemy jedynie przypuszczać lub dopuszczać pewne prawdopodobieństwa, które aż do ostatniej chwili pozostaną wartością zmienną.
Z wiedzy o wzajemnie powiązanych prawidłowościach wynika, że żaden z największych nawet “autorytetów” nie jest w stanie jednoznacznie przepowiedzieć przyszłości. Jasnowidz może mieć co najwyżej wgląd w ewentualne prawdopodobieństwa, dlatego do każdej przepowiedni należy odnosić się z ogromnym dystansem! W tej samej bowiem mierze mogą one nam pomóc skorygować świadomość, co wzbudzić strach, który nie przyniesie żadnych korzyści ani jednostce, ani całej ludzkości.
Nie spodziewaj się zatem po tej książce żadnych sensacji co do naszej przyszłości, ponieważ przyszłość jest nie do zdefiniowania. Natkniesz się tutaj na neutralne informacje, do których znaleźliśmy dostęp dzięki poznaniu praw CZASU. Jedno nie ulega wątpliwości: obecnie znajdujemy się w najbardziej newralgicznym punkcie i najbardziej znaczącym momencie w historii ludzkości. Pamiętajmy, że jako istoty stwórcze sami – według własnej, nieprzymuszonej woli – kształtujemy bieg swojego życia i sami też ponosimy odpowiedzialność za to, co nas w nim spotyka. Nie wolno nam zapominać, że świadomość każdej ludzkiej istoty, żyjącej w każdorazowym TERAZ, zawsze wpleciona jest w pole zbiorowej świadomości. Ewolucyjnych zmian w zbiorowej świadomości ludzkości dokonuje nie kto inny, jak pojedynczy człowiek. To, jaką obierzemy drogę i jak wykorzystamy możliwości jako ziemski kolektyw, pozostaje sprawą otwartą. Od tego zależeć będzie nasza przyszłość!
Ważną częścią transformacji jest przyjęcie i uzdrowienie wszystkich “zdeformowanych” aspektów naszego „JA”, szczególnie tych, od których się odcięliśmy, które chcieliśmy “wydziedziczyć”, a chodzi tu o naszą ciemną stronę. Uzdrawianie zbiorowej świadomości należy zacząć od siebie!
Bardzo pomocne okazuje się tutaj zrozumienie zjawiska rezonansu. Rezonans jest formą oddźwięku lub współbrzmieniem z czymś drugim, w naszym przypadku – z silnymi Energiami Stwórcy. Poprzez indywidualny rezonans w każdej chwili mamy dostęp do DUCHA, którego prowadzenie objawia się w postaci intuicji i postrzegania zmysłowego. Warunkiem wejścia w bezpośredni rezonans ze Źródłem – pojmowanym jako Najwyższa Inteligencja CZASU – jest całkowita ufność, wielka wiara w siebie i pełna akceptacja wydarzeń. Każde wahanie stwarza barierę na drodze kontaktu ze Źródłem.
Inną możliwością komunikacji z Energiami CZASU są tak zwane lustrzane odbicia. Patrząc na siebie z takiego punktu widzenia, bardzo szybko dostrzeżemy, że osoby pojawiające się na naszej drodze odzwierciedlają nam te aspekty naszego “JA”, nad którymi powinniśmy popracować. W tym modelu wciąż przyciągamy doświadczenia i ludzi, których potrzebujemy do uzmysłowienia sobie własnych wad i słabości. Tutaj nie ma żadnych pomyłek, żadnych błędów, żadnych ofiar, a jedynie sposobność do spirytualnego wzrastania.
Inną formą współpracy z Siłami CZASU jest właściwe rozumienie pola snów, które pozostaje w ścisłym związku z Całością. Wszyscy ludzie mają indywidualne, energetyczne pole, stworzone przez ich przekonania, myśli, poglądy i doświadczenia. Spirytualne prawo tego pola brzmi: podobne przyciąga podobne! Osobiste pole snów przyciąga ludzi i sytuacje, które udzielają nam wskazówek dotyczących rozwoju. Bardzo często są to lekcje, które odsłaniają biegun cienia – lekcje, w których inni odgrywają bardzo specyficzną rolę po to, aby rzucić wyzwanie naszej dotychczasowej postawie.
Przekazane tutaj informacje do niczego nie zobowiązują. Ich celem jest umożliwienie Ci wglądu w głębsze, kosmiczne struktury. Reszta należy do Ciebie! Za kilka lat wejdziemy w NOWĄ rzeczywistość NOWEJ, odrodzonej Ziemi i zjednoczymy się z niebem. Wszyscy jesteśmy w tej podróży, ale TY sam musisz teraz rozstrzygnąć, czy chcesz przekroczyć ten poziom.
O CZYM POWINNIŚMY WIEDZIEĆ?
Aby praca z Kalendarzem Majów okazała się efektywna, trzeba dobrze zrozumieć, co oznacza pojęcie ŚWIADOMOŚĆ.
Otóż świadomość jest identyfikatorem duchowej tożsamości człowieka. Cały ewolucyjny dorobek indywidualnego, ludzkiego “JA” zapisany jest w ciele duchowym, zwanym też ciałem przyczynowym. Dusza, wstępując w ciało fizyczne, rozpoczyna niezwykle znaczący, ale jednocześnie bardzo trudny etap nauki. Na Ziemi poziom świadomości duchowej wyraża się poprzez światopogląd, z którego wynika określony sposób bycia. Oprócz wspomnianego ciała przyczynowego ważną rolę w procesie indywidualnego rozwoju odgrywają też inne ciała subtelne, zwłaszcza ciało emocjonalne i mentalne. W tym miejscu posłużymy się cytatem z Księgi czakr Shalili Sharamon i Bodo Baginskiego:
Ciało emocjonalne, zwane często ciałem astralnym, jest nośnikiem naszych uczuć, emocji i właściwości charakteru. Żadne z subtelnych dal nie zaznacza tak silnie u przeciętnego człowieka jego sposobu widzenia świata i rzeczywistości. To w nim są między innymi zmagazynowane wszystkie nasze nierozwiązane emocje, świadome lub nieświadome, lęki i agresje, uczucia samotności, odepchnięcia, brak zaufania do siebie samego, itd. Uczucia owe wypromieniowują przez emocjonalną aurę swoje wibracje i tym samym wysyłają w świat nieświadome orędzie. Tutaj właśnie urzeczywistnia się zasada wzajemnego przyciągania. Oznacza to, że często mamy do czynienia właśnie z tymi ludźmi i warunkami, które przedstawiają to, czego świadomie unikamy, czego chcielibyśmy się pozbyć, albo to, czego się lękamy. W ten sposób otoczenie jest lustrem dla tych elementów, które usunęliśmy z naszego świadomego życia w nieświadomość, f…J Świadome myślenie i myślowo wyznaczone cele dala mentalnego mają mały wpływ na ciało emocjonalne, które zachowuje się zgodnie ze swoimi własnymi prawidłowościami. Ciało mentalne może sterować zewnętrznym zachowaniem, ale nie może przezwyciężyć struktur emocjonalnych. Można więc świadomie dążyć do miłości i sukcesu, a nieświadomie wypromieniowywać sprzeczne z tym częstotliwości zazdrości i braku zaufania do siebie samego, które przeszkadzają w osiągnięciu celu. f…J Nasze myśli, idee, poznanie racjonalne i intuicyjne są przenoszone przez ciało mentalne… Jego niższe częstotliwości wyrażają się w linearnym myśleniu racjonalnego rozumu, poprzez które większość ludzi szuka dostępu do prawdy. Poprzez wpływ ciała emocjonalnego z jego nierozwiązanymi strukturami uczuciowymi, informacje są często zniekształcone i zabarwiają sobą myślenie. Powstają ciągle powracające schematy myślowe, poprzez które oceniamy wydarzenia w świecie. Oznacza to, że rozum nigdy nie jest bezstronny i obiektywny. Właściwa funkcja ciała mentalnego polega na przyjmowaniu uniwersalnych prawd dopływających do niego z poziomu ciała duchowego i integrowaniu ich z rozumem racjonalnym, przenoszącym je na konkretne sytuacje i prowadzącym do rozwiązań pozostających w harmonii z prawem uniwersalnym. Poznania, które w ten sposób przychodzą do nas z poziomu duchowego, manifestują się jako intuicja i w formie nagłych wglądów, często w obrazach lub także w dźwiękach, przeformowanych następnie w myślenie werbalne”. […] Jeśli ciało mentalne jest doskonale rozwinięte, staje się ono lustrem ciała duchowego i człowiek urzeczywistnia mądrość i całościowe poznanie Wyższego Ja w swoim życiu. Struktury emocjonalne istnieją ciągle przez różne inkarnacje, dopóki nie zostaną rozwiązane, ponieważ ciało emocjonalne istnieje nadal po fizycznej śmierci i przy ponownym wcieleniu wiąże się z nowym ciałem fizycznym. Nierozwiązane doświadczenia zgromadzone w ciele emocjonalnym określają dalej warunki nowego życia. Jeżeli raz naprawdę zrozumieliśmy te zależności, musimy siłą rzeczy skończyć z widzeniem nas w roli ofiar, przypisujących winę za nasze problemy innym ludziom lub warunkom zewnętrznym. Oznacza to już wielkie uwolnienie, ponieważ wiemy teraz, że nasz los jest w naszych rękach i możemy zacząć zmieniać życie zmieniając siebie. Rozwiązanie struktur emocjonalnych może udać się dzięki ciału duchowemu, które wyraża mądrość, miłość i błogosławieństwo naszego Wyższego Ja i pozwala nam równocześnie z tego całościowego uniwersalnego punktu widzenia rozpoznać wewnętrzne zależności całej sytuacji. Wyższe Ja nie ocenia, nie dzieli doświadczeń na “ dobre ” i “źle „. Pokazuje nam, że pewne doświadczenia mamy przejść jedynie po to, aby nauczyć się rozumieć, jakie uczucia i działania powodują oddalenie się od boskiego źródła, powodując tym samym cierpienie. […] W dziedzinach życia, w których dzisiaj uważamy się za “ofiarę”, byliśmy we wcześniejszych wcieleniach “sprawcami”. […] Tylko poprzez ciało duchowe możliwe jest rozpoznanie źródła bytu i zrozumienie właściwego sensu naszego życia.
Jeżeli proces uświadomienia postępuje płynnie, można zaobserwować siedem poziomów świadomości. Pamiętajmy jednak, że u każdego człowieka mogą zdarzyć się różnego rodzaju odstępstwa, utrudniające właściwe do nich zaszeregowanie. Dzieje się tak dość często, ponieważ ciało mentalne prawie zawsze wyprzedza dojrzałość duchową człowieka. Bycie oczytanym, czyli oświeconym duchowo, nie świadczy wcale o dojrzałości duchowej. Rozwój duchowy zaczyna się wtedy, kiedy umiemy odnieść do życia to, o czym czytaliśmy, kiedy potrafimy zapanować nad myślami, nie gromadzimy uraz, nie dajemy się ponieść emocjom, nie oceniamy ludzi i zjawisk. Czy ksiądz, przeklinając łotra, kieruje się nauką Chrystusową? Czy wysoki dostojnik kościelny, piętnując polityków, jest rzeczywiście dojrzały duchowo? Czy osoba potrafiąca wychodzić z ciała podczas medytacji jest dojrzała duchowo, jeśli w codziennym życiu, nie mogąc poradzić sobie z własnymi problemami, obwinia za to innych? Wiedzieć nie znaczy od razu rozumieć.
Pola myśli – szczególnie u osób pracujących nad swoją świadomością – bardzo często sięgają siódmego poziomu, podczas gdy inne ciała subtelne znajdują się jeszcze na piątym lub szóstym poziomie. Faktyczny stan świadomości najbardziej realnie odzwierciedla się w wartościach etyczno-moralnych, wyrażanych w codziennym zachowaniu, sposobie bycia. Od czasu do czasu prawie u każdego pojawiają się stare wzorce zachowań, odpowiadające niższym poziomom. Tego typu nawroty należy przyjąć jako wypłukiwanie na powierzchnię ostatnich osadów, pochodzących z niższej fazy rozwoju. Wielką przeszkodę na drodze rozwoju świadomości stanowi sama ezoteryka, wielce niedoinformowana literatura New Agę, jak również dogmaty religijne. Droga w dojrzałość otwiera się dopiero na piątym poziomie, poniżej piątego poziomu dokonuje się jedynie przebudzenie.
Siedmiostopniowa hierarchia poziomów świadomości odpowiada sferom duchowym w buddyzmie. Hierarchie mają dopomóc w rozpoznaniu poziomu rozwoju WŁASNEGO “JA”. Oczywiście, dozwolone jest wykorzystywanie hierarchicznego porządku do ustalenia stopnia rozwoju naszych bliskich lub do zrozumienia określonego sposobu bycia osób z kręgu przyjaciół. Wgląd w duchową hierarchię powinien przyczynić się do okazywania większej tolerancji wobec ludzi.
ALE UWAGA: Poziomu świadomości nie należy kojarzyć z poziomem wartości człowieka, według którego można by klasyfikować ludzi na “złych” i “dobrych” lub przyznawać im określoną rangę społeczną!
SIEDEM POZIOMÓW ŚWIADOMOŚCI

PIERWSZY POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Człowiek żyje nieświadomie – zdany na zrządzenia losu
Wszystkie bodźce do życia wywodzą się z potrzeb EGO lub pola tak zwanej zwierzęcej motywacji, uwarunkowanej popędem. Nie istnieją tu żadne pojęcia kompleksowych powiązań czy długotrwałych, dalekosiężnych oddziaływań. Na czoło wysuwają się egocentryczne priorytety: Dobre jest to, co w danej chwili przynosi korzyści! Prymitywna, hedonistyczna postawa staje się tutaj normą.
Charakterystyczną cechą tego poziomu świadomości jest bieżące zaspokajanie potrzeb, pozbawionych jakiejkolwiek głębszej motywacji.
W PARTNERSTWIE ten typ świadomości przejawia się wyjątkowo instrumentalnie: Mój partner powinien zaspokajać moje zachcianki i potrzeby!
DRUGI POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Stan zamroczenia – sposób bycia stoi pod znakiem zapytania
Spełnienie życiowych oczekiwań będzie w przeważającej mierze uzależnione od towarzyskich norm i zobowiązań, którym nie można i nie wolno się sprzeciwiać. Jest to najwyższa forma uzależnienia od obcych wpływów: Inni określają, co ja mam do zrobienia i absolutnie mi to nie przeszkadza, a jeśli już – to bardzo nieznacznie!
Indywidualny bieg życia dyktują priorytety materialistyczne, podporządkowane woli EGO: To, co dyktuje grupowa świadomość, musi być właściwe! Nie może być inaczej!
Wzorzec przyporządkowany ogólnemu trendowi stwarza uległość charakteru. Osoba całkowicie podporządkowuje się środowisku, w którym przebywa; wszystko przyjmuje bezkrytycznie.
W PARTNERSTWIE taka świadomość przejawia się w ukierunkowaniu na osobiste dopełnienie. Materialistyczne nastawienie partnera staje się coraz wyraźniejsze. Na pierwszy plan wysuwa się instrumentalny stosunek do partnera: Coś za coś!
TRZECI POZIOM ŚWIADOMOŚCI:
Uświadomienie w życiu uczuciowym – na czoło wysuwa się aspekt emocjonalny
Pierwotne EGO odkrywa rezonans społeczny, ale nadal rozstrzygająca jest chęć zachowania określonej pozycji w towarzystwie. Ważne jest, aby być kimś!, dlatego kolektywne, tchórzliwe wzorce wywierają szczególny wpływ na osobowość. Dominuje wartościowanie uwarunkowane pochodzeniem. Wielkopański, drobnomieszczański czy plebejski sposób myślenia urasta do bardzo wysokiej rangi. Jednak w tle – za kulisami świata pozy – zaczyna buntować się indywidualne EGO, potajemnie tworząc swoje własne wzorce zachowań. Pojawia się podświadome poczucie winy.
Kariera, sukces zawodowy, uznanie – nadal wybijają się na plan pierwszy. Wszystkie bodźce ślepo zmierzają właśnie w tym kierunku. Lokalny duch – sposób myślenia środowiska – pojawia się niejako automatycznie, dlatego taki stan nie skłania do zastanawiania się nad własnym zachowaniem.
W PARTNERSTWIE na czoło wysuwa się emocjonalny stosunek do partnera. O wyborze partnera decyduje współbrzmienie uczuciowe. Partnerstwo cechuje zbyt mocne przywiązanie, wieszanie się sobie na szyi. Taki związek bardzo szybko może się załamać. Płomienne uczucia mogą przerodzić się w niechęć, a nawet agresję lub nienawiść.
CZWARTY POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Uświadomienie na płaszczyźnie mentalnej
Na plan pierwszy wysuwa się ciekawość mentalna, głód wiedzy, potrzeba odkrywania czegoś nowego. Ważne staje się to, co duchowe, a nie to, co materialne (przynajmniej w sferze myślowej). Pojawiają się pytania dotyczące programu ideologicznego, a krytyczne zdystansowanie do kolektywnej świadomości uruchamia proces przysłowiowego przecięcia pępowiny. Pojawiają się walki wewnętrzne i rozterki duchowe: Kto ma rację? Ja czy inni?
Jest to pierwszy krok w kierunku własnych odczuć etyczno-moralnych, niezależnych od norm obowiązujących na zewnątrz. Wzorce rodzinne, przymusy religijne, okupacja ideologiczna, kolektywne tchórzostwo – wszystko to zaczyna tracić na znaczeniu. Uwagę przyciąga teraz indywidualny rezonans. Zostają odkryte prawa KARMY (prawa przyczyny i skutku).
W PARTNERSTWIE na czoło wysuwa się duchowość. Decydującym czynnikiem staje się zgodność mentalna – w przeciwnym razie pojawi się chęć rozstania. Wielką rolę odgrywa tu zbieżny poziom inteligencji, co sprawia, że partnerzy potrafią siebie słuchać bez wartościowania zachowań, są tolerancyjni, silnie lgną do siebie.
PIĄTY POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Przebudzenie sił metafizycznych
Na tym poziomie zostaje odkryta i stopniowo wcielana w życie siła duchowa. Tutaj zostaje zgłębiona wiedza o mechanizmach funkcjonowania istoty ludzkiej: Dzięki sile myśli i sile duchowej świadomości ja sam stwarzam swoją rzeczywistość!
Tu rozpoznawana jest moc oddziaływania na środowisko i na całą planetę w sferze mentalnej. Ludzką osobowość cechuje pełna kontrola nad siłami Niższego “JA” – nad siłą myśli, uczuć oraz samowolnym działaniem.
Znakiem rozpoznawczym tego poziomu świadomości jest wycofywanie się z dotychczasowych, tradycyjnych związków oraz powiązań politycznych i religijnych. Tu istota ludzka osiąga wolność słowa, tu uwalnia się od wydawania wyroków i wartościowania. Przecięte zostają wszystkie stare okowy, zrzucane są ostatnie pęta niewoli. Przejściowo jest to droga w osamotnienie. Jest to czas na refleksje filozoficzną, na poszukiwanie głębszej prawdy i dokonywanie cennych spostrzeżeń: Zbieram to, co posiałem!
Zewnętrznym znakiem tego poziomu świadomości jest spirytualny wegetarianizm: Duchowi bracia zwierzęta muszą być bezwarunkowo respektowani! Ster w życiu przejmuje prawdziwa moralność, wyznaczając plany działań.
Tu dokonuje się wystąpienie z pasywnych, karmicznych powiązań; tu kończy się oddziaływanie skutków karmy. Tu otwiera się droga w SUWERENNOŚĆ.
W PARTNERSTWIE poszukuje się najwyższego współbrzmienia na płaszczyźnie duchowej. Na tym poziomie świadomości tracą ważność wcześniejsze priorytety, ale tylko nieliczni ludzie potrafią temu sprostać.
SZÓSTY POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Uniwersalna miłość
Osoba na rym poziomie świadomości staje się instancją duchową. Jej aura wykracza poza ziemski wymiar. Liczy się bycie, a nie czynienie! Ważne, że JESTEM, a nie KIM JESTEM!
Osoba ta zaprzestaje walk, dopuszcza do głosu naturalne procesy, ufa i pozwala dziać się. Rola i aspekt EGO ograniczają się tylko do fizycznych sfer życia. Istnieniem kieruje w pełni ukształtowana, najwyższa duchowa siła sprawcza. Powoli wszystko staje się JEDNYM. Wysoki poziom duchowy takiej osoby czyni ją autorytetem dla innych (jest to dopuszczalne!).
Na tym poziomie świadomości zjednanie ze WSZYSTKIM-CO-JEST wstępuje w sferę świadomych doznań i doświadczeń. Zdolność komunikacji ze światem zwierząt, roślin i kryształów staje się tutaj faktem. Zaczynają się zacierać ostatnie trójwymiarowe granice: Wszystko jest możliwe! Siły materializacji podporządkowują się woli Ducha. Zdolność urzeczywistniania osobistych wizji i marzeń graniczy niemal z cudem. Jest to punkt (sfera przejściowa), w którym w istocie ludzkiej coraz silniej objawia się boskie Źródło. Na tym poziomie świadomości kończy się “przymusowy” cykl reinkarnacyjny. Wibracja takiej osoby pozwala jej łączyć się ze WSZYSTKIMI i WSZYSTKIM, tzn. zaczyna ona świadomie wstępować w mentalną komunikację z Istotami Wyższymi.
Na tym etapie kończy się proces dojrzewania w czasie i przestrzeni. Tu domyka się cykl ziemskiego dojrzewania. Obecnie Ziemia oferuje każdemu z nas bardzo korzystne warunki do duchowego wzrastania. Jest to wyjątkowy Akt Łaski. Każdy z nas w niewiarygodnie krótkim czasie może teraz dokonać skoku kwantowego w poziomie świadomości.
Na tym etapie rozwoju PARTNERSTWO nabiera zupełnie nowych kształtów. Zostaje przezwyciężona każda forma własności prywatnej i osobistych zobowiązań. Nie ma żadnych wewnętrznych przymusów i wzajemnych uzależnień. Tu doświadcza się pełni szczęścia w ziemskim pojęciu partnerstwa. Wszystkie czynności będą wykonywane dobrowolnie, w niebiańskiej zgodności – w darze dla drugiej osoby. W tym partnerstwie odzwierciedla się rodzicielska dobroć, czyli najwyższy aspekt matczyno-ojcowskiej mądrości boskiego Źródła.
SIÓDMY POZIOM ŚWIADOMOŚCI
Mistyczne zjednoczenie
Uruchomiony na szóstym poziomie proces zjednoczenia Bytu ze WSZYSTKIM-CO-JEST wchodzi teraz w fazę urzeczywistnienia. W ten sposób rodzi się na Ziemi nowy bóg! Boska świadomość, która na szóstym poziomie coraz silniej wysuwała się do przodu, tutaj staje się manifestacją. Z tym poziomem wiąże się pojęcie proroka lub mistrza duchowego.
Wszystkie rozgraniczenia pomiędzy zewnętrznym a wewnętrznym światem rozpływają się odtąd samoistnie. Na tę osobę przestają oddziaływać prawa materii. Wędrówka pomiędzy światem zewnętrznym a wewnętrznym nie sprawia jej kłopotów. Osoba ta nie musi doświadczać polaryzacji ciężkiej, ziemskiej materii na własnym ciele, ponieważ zgłębiła już wszystkie bieguny wyzwań i sprzeczności. Wybór należy do niej: CZY, KIEDY, GDZIE i W KIM zechce inkarnować się w świecie gęstej materii jako awatar. Siódmy poziom świadomości objawia się na Ziemi w minimalnych promilach, ale pod koniec epoki CZASU na Ziemi pojawi się wiele Wysokich Istot z siódmej płaszczyzny Bytu. Wszystkie osoby, które poruszają się na szóstym poziomie świadomości, mogą się spodziewać, że w końcu cyklu CZASU, w 2012 roku, osiągną poziom siódmy.
_________________


Miejsca mocy – część 1

Miejsca mocy są miejscami związanymi z jakimś silnym promieniowaniem. Mogą być to rożnego rodzaju energie. Chińczycy nazwaliby tą energię energią Chi danego miejsca. Chińska wiedza posiadała sposoby rozróżniania energii chi i badania jej przepływu. Służył do tego celu przedmiot zwany Ba-guo. W niniejszym szkicu będę się starała zachować terminologię radiestezyjna wprowadzona przez Polskich radiestetów. Niemniej jednak wprowadziłam pojęcie energii chi z premedytacją, ponieważ w dalszej części będzie mi ono potrzebne do omówienia specyficznego rodzaju miejsc. Chińczycy wykorzystywali do swej sztuki budowania domów warunki energetyczne wynikające z ukształtowania terenu. Sztuka ta nazwana była Feng Shui i odnosiła się tak do ukształtowania energetycznego na zewnątrz jak i wewnątrz budynku. Ja jednak chciałabym się zając tylko specyficzną odmianą miejsc, w których istnieje bardzo duża ilość nagromadzonej energii. Miejsca te z racji oddziaływania na nasze ciała, powinny być, moim zdaniem, poddane analizie pod katem oczyszczenia energetycznego.
Miejscami mocy mogą być skrzyżowania żył wodnych. Sama żyła wodna promieniuje tak zwaną energią szarej zieleni. W terminologii radiestezyjnej, oprócz szerokiego spektrum kolorów radiestezyjnych, uwzględnia się dwa rodzaje zieleni promieniowania radiestezyjnego. Istnieje tzw zieleń dodatnia i zieleń ujemna tzw szara zieleń. Właściwością szarej zieleni jest siła zasysania energii z otoczenia. Promieniowanie to ma właściwości mumifikujące. Dlatego w piramidach egipskich, komora ze zwłokami Faraona jest umieszczona na wysokości 1/3 piramidy. W tym miejscu bowiem znajduje się najwyższe promieniowanie szarej zieleni w piramidzie. Poświadczają ten fakt znaleziska archeologiczne po otwarciu komór grzebalnych w egipskich piramidach grobowcach. Znaleziono w nich doskonale zmumifikowane ciało kota oraz ziarna zbóż, które na przestrzeni kilku tysięcy lat nadal zachowały zdolność kiełkowania. W przypadku istot żywych, takich jak istoty ludzkie, szara zieleń pozbawia organizm wody, wysusza go. Czy promieniowanie żył wodnych jest w bezpośredni sposób odpowiedzialne za powstawanie raka w naszych organizmach? Aby odpowiedzieć na to pytanie należałoby się zastanowić na wieloma czynnikami, które mogą się do tego przyczyniać. Promieniowanie szarej zieleni może być jedną ze składowych determinujących powstanie chorób nowotworowych, ale jako jeden z kilku czynników. Zdrowy organizm o czystej energetyce – to założenie jest bardzo istotne, nie będzie ponosił takich konsekwencji promieniowania jak organizm zanieczyszczony różnymi blokadami.
Miejscami mocy, które wykorzystuje się do zabezpieczenia klątw i zaklęć są studnie. Powiązane z zasysająca energię promieniowania żył wodnych i krzyżówek cieków wodnych, pochłaniają energię słów i myśli i stanowią dodatkowe zabezpieczenie trwałości energetycznej wypowiadanych dźwięków i myślokształtów.
Szarą zielenią promieniują nie tylko żyły wodne i ich skrzyżowania. Promieniują nią także uskoki tektoniczne.
Nie bez znaczenia w tej systematyce jest także promieniowanie kształtu. Pojęcie to wprowadził na gruncie nauki polskiej Zbigniew Królicki swoją pracą: „Energia Kształtów”. Różne przedmioty, różne kształty promieniują różnymi rodzajami energii. Dlatego tak ważne jest, aby z dbałością otaczać się różnymi przedmiotami lub, podążając za wskazaniami Zen, otaczać się tylko ich niezbędną ilością potrzebną do codziennego funkcjonowania. A zatem stosować zasadę minimalizmu.
Wracając zaś do szarej zieleni, oprócz właściwości kształtu związanego z promieniowaniem piramidy, także nasze zwykłe kwadratowe stoły promieniują szarą zielenią na kantach. Szarą zielenią promieniuje dłuższa odnoga pionowa krzyża.
Miejscami mocy są duże i małe czakry ziemi. Dużymi czakrami ziemi w Polsce są Kraków i w chwili obecnej budzący się już coraz bardziej aktywnie czakram na Pomorzu. Czakramy ziemi mają tak samo dwoistą energetycznie budowę jak czakramy ludzkie. Mają miejsce, do którego energia wnika, czyli jest wciągana i miejsce na przeciwległym zakątku ziemi, w którym ta energia jest wyrzucana. Czakram promieniuje nie tylko w ziemi ale wpływa także na całą atmosferę ziemską. Można przypuszczać na zasadzie analogii, że duże czakramy ziemi są odpowiedzialne, tak jak duże główne czakramy w w energetyce człowieka, za budowę różnych struktur energetycznych, powłok energetycznych ziemi. Jako że zgodnie z prawami Hermetyzmu: Jak na górze tak i na dole. Możemy doszukiwać się analogii w budowie powłok energetycznych ciała ludzkiego w powłokach energetycznych otaczających ziemię. A każdy z głównych czakramów odpowiedzialny jest za funkcjonowanie na poziomie energetycznym swojej powłoki. Na ciele człowieka znajduje się system czakramów małych otaczających i powiązanych w jakimś sensie z funkcjonowaniem czakramów głównych. Podobnie może być na ziemi. Małe czakramy ziemi były wykorzystywane jako miejsca mocy przez kulty i religie. Często zdarzało się tak, że świątynie, święte gaje, były z takimi miejscami powiązane. Niestety, nie tylko pozytywne kulty. Niektóre czakramy były wykorzystywane do tego, aby poprzez kulty związane z ciemnymi energiami, wykorzystywać ich moc do zwiększania energii negatywnych. Były to kulty związane między innymi ze składaniem ofiar z ludzi, niekiedy z dzieci. Literatura historyczna wspomina takie fakty w odniesieniu do niektórych kultów celtyckich, germańskich i/lub słowiańskich. Takie miejsca mogły się tez zdarzyć w Polsce. Zwyczajem chrześcijaństwa, niektóre miejsca związane z pogańskimi kultami były w późniejszym czasie wykorzystywane do budowy kościołów. Miejsca takie zachowały pamięć takich kultów. Takie miejsce pozostają „skażone” energią takich kultów. Dlatego też należy takie miejsca oczyszczać i wypełniać światłem.
Miejsca, w których odbywały się takie krwawe rytuały pozostawiają swoją pamięć i współtworzą energetykę takiego miejsca. Jest to pewien zapis energetyczny, który nie pozostaje obojętny na zachowania osób, żyjących na tym terenie. Zapis ten zmusza tez osoby, które przebywają w zakresie jego oddziaływania, do przerabiania na co dzień jego ciężkich energii przez system energetyczny ludzkiego ciała. Im bardziej podnoszą się wibracje ziemi a wraz z nimi wibracje naszych ciał, tym bardziej energetyka takich zapisów będzie wpływać niekorzystnie na nasze ciała.
Miejscami mocy są też wybrane obszary ziemi, w których regularnie odbywały się jakieś rytuały religijne. Rytuał stosowany systematycznie znacznie podnosi energetykę danego miejsca wprowadzając za każdym razem coraz silniejszy zapis energetyczny powiązany z rytuałem. De La Forest w swojej książce „Domy, które zabijają” wskazał także możliwość podniesienia energetyki miejsca poprzez wprowadzenie rytuału magicznego. W takim wypadku mag bierze sobie przy pomocy rytuału skrawek ziemi w posiadanie i każda osoba, które zechce naruszyć to miejsce swoją obecnością, będzie ponosiła tego jakieś konsekwencje. La Forest nazwał takie miejsce świątynią. A zatem miejsca, w których kiedyś stały świątynie lub podniesiono ich energetykę poprzez rytuał stają się miejscami mocy, które umownie można nazwać miejscem świątyni. Według chińskiej metody Feng-Shui, miejsca w pobliżu świątyń , kościołów, są miejscami narażonymi na wydzielanie dużej ilości energii Chi. Dlatego sztuka ta nie zaleca budowania domów mieszkalnych w okolicy miejsc kultu. Świątynia swoim promieniowaniem znosi równowagę energetyczna miejsca i tym samym nie sprzyja zachowaniu długiego życia i dobrego zdrowia osób mieszkających w jej pobliżu.
Feng shui nie zaleca także budowania domów na wprost drogi. Droga a także jej skrzyżowania stanowią nagromadzenie dużej ilości energii chi. Dlatego też skrzyżowania dróg są swoistego rodzaju miejscami mocy. Nasze babcie wylewały wodę z kąpieli dokonanej w czarcim żebrze na rozstajnych drogach i w tym samym miejscu zakopywały jajko, na które przeniosły energię choroby. Pewnie energia drogi miała zabrać ze sobą negatywny zapis energetyczny choroby. Istnieje wiele rytuałów magi białej i czarnej, które wykorzystują element rozstajnych dróg.
W oczyszczaniu miejsc, w których mieszkamy, taki opis miejsc mocy może wskazać kierunek poszukiwań, ale najważniejsza będzie zawsze nasza intuicja i głos wewnętrzny. To on podpowie nam jak powinniśmy postąpić. Miejsca mocy, które służyły jako zabezpieczenie klątw rzuconych na rodzinę, jeżeli zajdzie taka konieczność, należy szukać w pobliżu miejsca zamieszkania pokolenia rodziny, w którym przekleństwo zostało rzucone. Ale oczywiście, regułą jest brak reguły i zawsze ważniejsza od takich wskazówek, będzie podpowiedź naszej intuicji.
Na temat miejsc mocy znalazłam dwa artykuły omawiające to zjawiska z dwóch różnych punktów widzenia.
Przy omawianiu wspomnianych wyżej prac może być pomocne zwrócenie uwagi na jedną rzecz. Bardzo często wokół miejsc mocy budowane są okrągłe budowle. Raz były to kamienne kręgi, innym razem świątynie w kształcie koła lub sześcioboku, ośmioboku, szesnastoboku równoramiennego. Ten ostatni rodzaj budowli był stosowany jako reguła w budowaniu kościołów Templariuszy. Podobno kształt ośmioboku równoramiennego posiadała Świątynia Salomona w Jerozolimie, która została uznana za symbol zakonu Templariuszy. Podobno w tej świątyni miał się znajdować grób Chrystusa, do którego ochrony zakon Templariuszy został powołany. Kształt ośmiokąta równoramiennego posiada także przyrząd radiestezyjny Ba-guo. Ba-guo jest rodzajem piramidy o podstawie z ośmiokątu równoramiennego ze ściętym czubkiem. Wierzchołek przyrządu stanowił znak Yin Yang. Na bokach tej piramidy wyrysowanych było osiem trigramów, stanowiących podstawę I-Cing – Księgi wróżebnej Chińczyków. Znak Yin Yang charakteryzuje pewien stały rozkład promieniowania radiestezyjnego. Gdy położy się ten znak na ściętej, ośmiokątnej piramidzie, dojdzie do tego promieniowania, promieniowanie kształtu geometrycznego piramidy. Każdy z trigramów I-cing promieniuje jednym pasmem promieniowania radiestezyjnego. Istotne znaczenie będzie tez miało na jakiej wysokości piramida została ścięta. Kaształt piramidy o podstawie czworoboku emanuje na każdej 1/3 wysokości innym pasmem promieniowania radiestezyjnego. Istotny jest tez materiał, z którego zbudowana jest piramida oraz fakt, czy jest to konstrukcja o ścianach zabudowanych, czy tylko konstrukcja szkieletowa. W przypadku Ba-guo mamy do czynienia z konstrukcja o ścianach zabudowanych. Na każdej ze ścian znajduje się jeden trigram, który emanuje wybranym pasmem koloru radiestezyjnego. W przypadku znaku Yin Yang rozkład promieniowania radiestezyjnego uzależniony jest od ustawienia tego znaku zgodnie z kierunkami świata. Być może przyrząd ten pomagał zorientować się w kierunkach świata metodą radiestezyjną. Był swoistego rodzaju kompasem i wzmacniaczem promieniowania radiestezyjnego trigramów znajdujących się na nim. Istnieje też takie prawdopodobieństwo, że jeżeli badano rozkład energii w jakimś miejscu, na którym planowano zbudować dom, to wówczas przyrząd ten mógł wskazywać miejsce o najlepszym zrównoważeniu energetycznym, które miało służyć mieszkającym na nim ludziom. Mogło też tak być, że przyrząd sam w sobie był rodzajem odpromiennika, czy przedmiotu porządkującego energię w pomieszczeniach zabudowanych. Może stanowił rodzaj kamienia węgielnego, który zakopywano w fundamentach domu, aby równoważył energetykę miejsca.


Historia pewnego doswiadczenia – część 2

Pod koniec listopada 2010r. Skorzystałam z rady Ani i postanowiłam podjąć próbę porozumiewania się ze swoim opiekunem przy pomocy automatycznego pisma. Polega ono na tym, że piszesz to, co pojawia się w Twojej głowie. Toczysz niejako dialog z własnym opiekunem lub istotą, która w danym momencie przy tobie jest i odpowiada na pytania, które stawiasz jej mentalnie. Przy czym należy już wówczas zrozumieć, mieć świadomość tego, że Twoje ego nie jest Ci w żaden sposób potrzebne do funkcjonowania w rzeczywistości, jest tylko fragmentem osobowości, którego należy się wyzbyć. Kiedy osiągniesz taki etap, wówczas zacznie do Ciebie docierać treść myśli istot, które Cie otaczają. Zaczęłam systematycznie pracować w taki sposób z opiekunami, aby stopniowo uwalniać swoje blokady. 27 grudnia obudziłam się z uczuciem dziwnego, okrągłego pancerza na plecach. Nie potrafiłam znaleźć wytłumaczenia i postanowiłam zapytać się opiekuna. Ciekawa byłam jego odpowiedzi. A oto, co napisałam tamtego dnia:

27.12.2010

Dzień Dobry:)(zawsze uśmiechamy się do siebie przy przywitaniu, rozmowa od razu nabiera cieplejszego nastroju)

Dzień Dobry:)

Co się wydarzyło tego dnia? Dlaczego mam taki pancerz z tyłu na piersiach że aż trudno oddychać?

Tego dnia zostałaś otruta. Ty byłaś Reginą Smitkowską. Ożenił się z Tobą (w domyśle Melchior).

Wiesz, że wasze informacje są sprzeczne

Wiem, ale to się później wyjaśni. Kilka jaźni w jednym czasie. Ty czyli Regina zostałaś otruta a przedtem straciłaś dzieci mniej więcej w tym samym czasie (dzieci Reginy zostały otrute podczas kolacji wigilijnej. Według przekazu, który otrzymała Melizea dzieci Reginy otrzymały truciznę w smakołykach wigilijnych). Stąd brał się u Ciebie strach przed urodzeniem dziecka. Strach przed jego wychowaniem.

Czy jest jeszcze coś? Skąd ta duszność?

Duszność. Ona bierze się stąd, że nie możesz oddychać swobodnie przy tej blokadzie. Czakra serca ma blokadę związaną z miłością, odrzuconą miłością. Melchior Cie odsunął od siebie i odprawił z Pałacu. Zostałaś porzucona z powodu pomówień. On uwierzył tym, którzy Cię pomówili. Pomówiono Cię o to, że zabiłaś i otrułaś własne dzieci. Melchior nie chciał stracić następnych. Zorientował się później, że został okłamany, ale ty już nie chciałaś z nim dłużej być. Nie chciałaś mu przebaczyć, że uwierzył innym a nie Tobie.

Komentarz do historii pewnego doświadczenia – Pałac w Posadowie.

Historia, które została tu napisana i przedstawiona mogła się wydarzyć, lecz uczestnicy tych wydarzeń od 200 lat już nie żyją i nikt z żywych nie może potwierdzić ani zaprzeczyć faktom, o których tu piszemy. Najważniejsze w tym doświadczeniu był sam fakt jego powstania oraz to, że mogłam na nowo przeżyć emocje, które niegdyś doprowadziły do powstania pewnych blokad energetycznych w moim ciele. W obecnym życiu, w obecnym momencie czasu, aby wyzbyć się tej blokady, musiałam na nowo wejść w zapis doświadczeń, które były niejako jej przyczyną. Ale tak na prawdę przyczyną tej blokady był fakt, że moja ówczesna jaźń zaplatała się w wydarzeniach, w których uczestniczyła i nie potrafiła znaleźć właściwego emocjonalnego wyjścia z tamtej blokady. Zaplatała się tak bardzo energetycznie, że nie pokierowała się miłością i nie wybaczyła ukochanej osobie, ale postanowiła kierować się własnym ego i odrzucić skruchę ukochanej osoby. Doprowadziła do sytuacji, w której ona i ta druga istota zaplątały się w zapis energetycznych własnych emocji, który podyktowało im ich własne ego. Regina lub moje jaźń zablokowana już wcześniejszymi karmicznymi przeżyciami, nie potrafiła znaleźć w sobie dość miłości i zrozumienia, aby wybaczyć ukochanej osobie.

Nadal czuje, że muszę szukać i drążyć ten temat. Musze znaleźć powód, dla którego Regina nie potrafiła wybaczyć, muszę poszukać blokady, która nie pozwoliła Reginie wybaczyć. Musze poszukać wcześniejszej blokady, która była powodem nieszczęścia dwojga osób, a która do teraz blokuje mnie na możliwość związania się z osobą, którą będę kochać prawdziwym uczuciem. Nadal nie potrafię kochać tak, jak pamiętam to ze snu o złotowłosym dziecku i uśmiechniętym mężczyźnie w drewnianej chacie. Musze szukać gdzieś od tamtego momentu.

Ania powiedziała wtedy: zostałaś ukarana dla przykładu. Dla jakiego przykładu? Czyżbyśmy mieli do czynienia z egzekwowaniem prawa pierwszej nocy przez właściciela? Co takiego mogło wydarzyć się wtedy, że nie zaufałam po raz drugi Melchiorowi. Rozpacz, w której się wtedy zapamiętałam? Rozpacz i tęsknota oraz to, że nie mogłam wybaczyć mężczyźnie, że mnie zostawił samą na świecie? Że nie potrafił mnie obronić? Że pozostawił, abym sama zmagała się ze światem i ludźmi, którzy byli przeciwko mnie.

14.12.2010

Dzień Dobry:)

Dzień Dobry:)

Chciałbym Cię poprosić o pomoc. Mam blokady i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Czy możesz mi pomóc?

Tak.

Dziękuję

Nie dziękuj:)

OK. Mam blokadę dotyczącą zaakceptowania obfitości w moim życiu. Skąd ona się bierze i jak mogę sobie z nią poradzić?

Blokada ta powstała kiedyś, w jednym z Twoich wcieleń, kiedy byłaś nieszczęśliwa z powodu braku miłości. To chyba to wcielenie, kiedy wleczono Cie końmi po śmierci Drodo. Mieliście dziecko, które zostało Ci odebrane przez K. Dlatego wtedy go prosiłaś, żeby Ci je oddał. K. odebrał Ci dziecko, bo postanowił Cię ukarać w najbardziej dotkliwy sposób, w jaki można ukarać matkę. Odebrać jej dziecko. Odebrał Ci miłość Twojego życia: ukochanego mężczyznę i dziecko. Załamałaś się. Zatraciłaś wiarę w samą siebie. Zabrakło Ci celu życia. Tak bardzo cierpiałaś z powodu utraty bliskich, że nie potrafiłaś odnaleźć siebie w tym wszystkim. Zatraciłaś drogę do samej siebie. Stąd ta blokada. W tym życiu K. tez próbuje odebrać Ci Drodo i dziecko. Robi to w inny sposób, ale podobnie. Udało mu się to, że uwierzyłaś, że jesteś sama, bezradna i nie potrafisz dać sobie rady. Stąd ta blokada. Spotkałaś się z Drodo po to, aby na powrót uwierzyć w miłość i w siebie, w swoją wartość, ale K. zamordował go ponownie i przyszedł Tobie zrobić krzywdę. Twoja córka trafiła do pałacu do Łęckich. To Melchior wydał rozkaz przed swoją śmiercią. Akceptował swoją żonę pochodzącą z ludu, ale żydówki synowej już nie potrafił zaakceptować. Antoni dopilnował wykonania jego woli. Nie miał odwagi dopóki żył jego brat. Doprowadził jednak do jego śmierci. Zadbał o to. Wynajął do tego K.

Dlaczego nie zobaczyłam tego wtedy?

Bo to przeżycie było dla Ciebie tak bolesne, że Twoja podświadomość blokowała do niego wszelki dostęp. Dopiero wizja Ani spowodowała proces odblokowywania.

Dziecko trafiło do Pałacu przed śmiercią Melchiora?

Tak. Odebrał Ci dziecko, ale potem jeszcze chciał Twojej śmierci. Pamięć po Tobie miała zaginąć. Odrzuciłaś względy Antoniego. Dwóch braci kochało się w Tobie. Byłaś piękna, niezależna i silna. Kochali to w Tobie. Nepomucen zginął, bo Antoni okłamał go, że go z nim zdradziłaś. A potem, pod pretekstem kradzieży, napadł na Ciebie. Początkowo Antoni chciał tylko, aby Nepomucen stracił zainteresowanie Tobą, ale sam się zadurzył. Żadna dotąd kobieta mu nie odmówiła. I to doprowadziło go do szewskiej pasji.

Na czyje polecenie działał wtedy K.?

Nie ważne. Ważne, że przesadził w gorliwości wykonywania poleceń przełożonego.

Co się stało z naszym dzieckiem wtedy?

K. je zabił. Nie było mu ono do niczego potrzebne. A Ciebie okłamywał, że żyje. Błąkałaś się po lasach. Szukałaś ukojenia w bólu, które nie przychodziło. Cierpienie było ponad ludzka miarę. Nie chciałaś się mu poddać. Ale nic nie pomagało. WIDZIAŁEM JAK CIERPISZ I NIC NIE MOGŁEM ZROBIĆ. Nie wiedziałaś, że jestem przy Tobie. Odrzucałaś wszelką pomoc. Wtedy wyrobił się w Tobie odruch, że nie zasługujesz na niczyją pomoc. Nie potrafiłaś przyjąć ludzkiej pomocy, bo tak bardzo zapamiętałaś się w swoim cierpieniu. K. nadal tak postępuje. Nie pozwól mu na to. Spotkanie z K. spowodowało, że ta blokada wyszła na jaw i zaczęła Ci to doskwierać. Dlatego od momentu, kiedy go znasz nic Ci nie wychodzi.

Ale jak widać wiele się nauczyłam, przez to doświadczenie. No i wiem, że jesteś:)

Ty chciałaś do końca przeżyć to cierpienie. Długo cierpiałaś i zapamiętałaś się w tym.

Melchior oczekuje Twojego wybaczenia. Dlatego pozostał w Pałacu. Jego matka pozostała, aby przypilnować Melchiora. Znała swojego syna i wiedziała, że jest on nieobliczalny. Od Twojego przebaczenia zależy spokój Dwóch istot z tego pałacu. A może i więcej, Kto wie:)

(…)

Czy mam jeszcze jakąś blokadę?

Tak

Jaką

Nie potrafisz się otworzyć, kiedy kogoś kochasz.

To prawda.

Obawiasz się odrzucenia. To z kolej pokłosie Nepomucena. Przykro mi. Błagałaś i przekonywałaś. Zaprzeczałaś a ja nie potrafiłem Ci uwierzyć. Głupi byłem jak but. Uwierzyłem komuś, kto nie traktował mnie z szacunkiem od dziecka a nie uwierzyłem kobiecie, która mnie kocha. Pozostawiłem Cie na ich pastwę. Wybacz mi

Wybaczam. Przecież wiesz.

Wtedy nastąpiła w Tobie blokada taka, że nie warto nikogo przekonywać, co do swojej miłości, bo i tak nie zostaniesz wysłuchana.

(…)

A dlaczego Nepomucena pochowali w kościele?

Taka była jego wola. Mimo wszystko chciał spocząć po śmierci w pobliżu Ciebie.

(…)

Czy jest jeszcze jakaś blokada?

Tak.

Masz problem ze słuchaniem, kiedy się wściekasz. Tego nie umiem Ci wyjaśnić. Jak znajdę przyczynę, to Ci opowiem.

(…)

Ok

Co to za blokada, którą czuję na głowie? Czy mógłbyś mi powiedzieć co to jest?

To jest blokada, która ustępuje. Poczekajmy do jutra. Zobaczymy jakie będą efekty po procesie oczyszczania. Dzisiaj pozbyłaś się dwóch znaczących blokad. To duży krok do przodu. Poczekajmy . Niech się wyłoni. 🙂

🙂

Jestem ogromnie wdzięczna za to wszystko.

To samo odczucie miałam, kiedy trwały te sprawy sądowe. Jakaś postawa ofiary?

Zobaczymy co to jest. Nadal nie jest to dla mnie jasne.

(…)

Cały czas od końca świąt do Nowego roku poświęciłam na przepracowanie tej blokady. Zastanawiałam się nad przyczyną. Dwóch mężczyzn. Jeden egzekwuje swoje prawo własności do posiadania mojego ciała, drugi, który nie potrafił zrozumieć, że miłość to nie ciało a dusza. Nie chcąc ranić jego uczuć nie chciałam zgodzić się na poddanie się prawom własności właściciela wioski. A przecież miałam prawo decydować o własnym losie i przyjęłam konsekwencje, których źródłem była moja decyzja. Aby nie zranić uczuć jednego mężczyzny nie poddałam się woli drugiego. A właściwie o co to zamieszanie? O zranione ambicje i dumę dwóch mężczyzn. Żaden z nich nie potrafił odpuścić i dla każdego z nich ważniejsze było jego ego ode mnie. Ani jeden ani drugi nie kierowali się miłością. Prowadziła ich duma i zranione ambicje. Gdzie w tym wszystkim jestem ja. Jaki mam przyjąć właściwy stosunek do tych wydarzeń i do tych dwóch mężczyzn. Rozumiałam wtedy pobudki, które nimi kierowały, ale nie rozumiałam, dlaczego ja i dziecko mamy z tego powodu ponosić najcięższe konsekwencje.

A może wiedziałam, że jeżeli mężczyzna kieruje się swoim ego, to mimo największego uczucia, nie ma sensu czegokolwiek zaczynać. Ponieważ i tak nigdy nie otrzymam należnego mi szacunku i prawa do wolności. Tak czy siak. Kolejną część swojej lekcji życia miałam już za sobą.

Sytuacja ta miała jednak swój dalszy ciąg na tej ziemi. Nie znałyśmy losów pokoleń, które żyły i mieszkały tam pomiędzy moim wcieleniem a obecnym życiem Ani. Jakkolwiek zapis energetyczny dotyczący traktowania jak własność najbliższych członków rodziny pozostał na ziemi Ani do dnia dzisiejszego. Ania wraz ze swoją rodziną musiała się uporać z takim sposobem traktowania w rodzinie jej męża. Przyszło jej wykonać ciężką pracę emocjonalną w zamienianiu poczucia własności w rodzinie na podejście z miłością i na zasadach partnerstwa. Bardzo trudno było funkcjonować Ani, wychowanej w atmosferze miłości i zrozumienia z członkami rodziny Rafała, którzy zostali wychowaniu w duchu bycia czyjąś własnością lub posiadania czyjegoś życia na własność. Jednostki bardziej uczuciowe stawał się ofiarami, a jednostki dominujące prześladującymi i posiadającymi prawo własności rozporządzania życiem ofiary. Osoby, które nie posiadają świadomości duchowej, wchodząc w taki zapis energetyczny stają się bezwiednie aktorami w dramacie, którego reżyserem jest zapis energetyczny. Tylko osoba o takich zdolnościach i umiejętnościach jak Ania, miała jakąś szanse, aby uporać się świadomie i emocjonalnie z zastaną sytuacją.

Historia tego zapisu nie jest jedyną na ziemi. Każdy z nas rodząc się w jakimś miejscu na ziemi wchodzi w jego zapis energetyczny. Zapis, który powstawał od pokoleń. W czasach obecnych, kiedy podnosi się energetyka ziemi, zapisy te zaczynają coraz bardziej ciążyć na energetyce ludzi w nich żyjących. Zapisy te staja się bardziej odczuwalne, wychodzą z całą ostrością w zachowaniach. Chińczyk powiedział by, że energia ta przejawia się. Istotną sprawą staje się wówczas zachowanie postawy obserwatora. Zaprzestania bycia uczestnikiem tej gry i stwierdzenie faktów. Gdy uda nam się już nazwać sposób w jaki przejawia się energia tego zapisu, to już jesteśmy na najlepszej drodze do sukcesu. Wcale jednak nie jest powiedziane, że prawda i podstawowe przyczyny zapisu ujawnia nam się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jest to proces złożony i długotrwały. To jest droga, w której za następnym zakrętem znajduje się następny i następny. Droga, w której nie widać końca i którą każdy z nas musi przejść sam. Jakkolwiek przy pokonywaniu kolejnych etapów drogi, za każdym razem czujemy satysfakcje z tego, że udało nam się rozwiązać kolejną zagadkę istnienia, zagadkę czyjegoś życia, które dziwnym trafem staje się nagle i naszym udziałem.

To doświadczenie nie byłoby pełne i do końca przepracowane, gdybym nie wspomniała jeszcze o kwestii wolności osobistej, seksu i dawanie sobie wolności w związkach. Te trzy sprawy nałożyły się w tym doświadczeniu a właściwie ich brak spowodował blokadę, którą dopiero w dzisiejszych czasach mogłam uwolnić. Seks był tabu a uprawianie go z innym mężczyzną oprócz męża, stawało się cudzołożeniem i zdradą. W eposie Mahabharata bohaterka ma dwunastu mężów, którzy są braćmi. Ci bracia potrafili kochać się szczerze i dzielić się wspólnie miłością do jednej kobiety. Jeden z nich jednak postanowił zawłaszczyć tę kobietę. Porwał ją i upokorzył publicznie. Właściwie wybrał formę upokorzenia bardzo podobną do tej, którą przeżyłam w jednym z tamtych wcieleń. Przywiązał ją do liny i ciągnął za koniem ulicami miasta a jej szaty były splamione jej krwią miesięczną. Było to straszne upokorzenie dla kobiety. Obnażył jej intymność. Tak rozpoczęły się bratobójcze walki. Pozostali bracia, kochający swą żonę, chcieli ją odbić i pomścić jej upokorzenie. Kiedy zastanawiałam się nad swoimi wcieleniami i blokadami związanymi z miłością, przypomniałam sobie właśnie tę historię. Historię o miłości pomiędzy jedną kobietą i dwunastoma braćmi. Historię o miłości, wolności i dawaniu jej innym, których się kocha. A jednocześnie historię o Ego, które postanowiło być egoistyczne i zachłanne. Ego, które nie potrafiło uszanować drugiej osoby, które traktowało ludzi jak przedmioty. Ego jest o tyle ważne w procesie naszego doświadczania tu w trzeciej gęstości, że poprzez jego blokady przedzieramy się w czasie naszej drogi życia, aby zrozumieć swoją prawdziwa istotę – Wyższe Ja. Niemniej jednak historia przedstawiona w Mahabharacie pozwala nam ujrzeć granicę pomiędzy prawdziwą nieuwarunkowaną miłością a miłością, która kierowana jest blokadami ego. I zrozumieć prawdziwy i głęboki sens drogi duchowego rozwoju.


Historia pewnego doświadczenia – część 1

Przyjechała do mnie przyjaciółka w odwiedziny. Było to latem 2010r. Przyjechała pociągiem i miała wracać po kilku dniach spędzonych u mnie. Postanowiłam jednak, że wraz z córka odwieziemy ją do domu a przy okazji i my odetchniemy innym powietrzem. I pojechałyśmy. Cała podróż minęła nam bardzo szybko i w miłej atmosferze. Po drodze córka zasnęła na tylnym siedzeniu samochodu a my razem z Anią rozmawiałyśmy cały czas na interesujące nas tematy, przerywając od czasu do czasu, kiedy trzeba było zastanowić się nad kierunkiem drogi. Zajechałyśmy około południa i po obiedzie wraz z mężem i córką Ani jechaliśmy już na wycieczkę do Gdańska. Nasz pobyt miał trwać dwa dni, więc chciałyśmy zobaczyć jak najwięcej. Szybko zrobiłyśmy obiad i pojechaliśmy. A mnie szczególnie zależało, żeby zobaczyć katedrę w Gdańsku Oliwie. Przy okazji zahaczyłyśmy też o ogród, którego nazwy nie pamiętam i palmiarnię. Wycieczka była udana i wracaliśmy do domu Ani w doskonałych humorach. Byłam pierwszy raz w domu Ani, ale czułam się tam znakomicie. Miałam dużo energii i wcale nie czułam zmęczenia po długiej drodze i rannym wstawaniu. W końcu jednak zasnęliśmy. Nad ranem przyśnił mi się sen. Spałam mocno a sen należał do tych, w których wydaje Ci się, że żyjesz w nim na prawdę. Byłam w takim samym drewnianym domu jak Ani. Krzątałam się wkoło kuchni. Wszedł mężczyzna. Dorze zbudowany krępej budowy ciała, blondyn. Miał podciętą grzywkę i dłuższe włosy z tyłu. Ruchy miał zdecydowane i szybkie. Wszedł uśmiechnięty i od progu wziął na ręce dziecko, złotowłosą dziewczynkę, która bawiła się na podłodze. Jeszcze nigdy wcześniej nie czułam takiego uczucia szczęścia, które mnie wypełniało na widok tego mężczyzny. Ubrania, które mieli na sobie mężczyzna i dziecko były zrobione z lnu, tkane w taki sposób jak spotyka się to u Słowian. Obudziłam się z pamięcią tej sceny pod powiekami i uczuciem szczęścia i miłości, które mnie przepełniało.

Dzień u Ani w domu rozpoczął się zwykłą krzątaniną. Dopiero później opowiedziałam jej to, co mi się przyśniło. Ania powiedziała, że to pamięć mojego poprzedniego wcielenia, w którym mieszkałam tu na ziemi u niej.

Minęło kilka miesięcy od mojej wizyty i przytrafiła się okazja, abym znowu odwiedziła Anię. Tym razem pojechałam sama. Była jesień. Warunki na drodze były bardzo dobre. Cały czas towarzyszyło mi słońce i złoto-zielono-czerwone kolory jesieni. Ania powiedziała, że mamy napięty plan pracy. Miałyśmy medytować i spróbować przypomnieć sobie wydarzenia z moich poprzednich wcieleń, kiedy przebywałam na ziemi Ani. Miałam tylko przeczucie jakiegoś strasznego żalu, rozpaczy, ale niczego konkretnego nie mogłam sobie przypomnieć. Bolało mnie biodro z lewej strony, lewa ręka i noga. Wtedy Ania powiedziała: Byłaś tu ciągnięta na linie za końmi. Miałaś pozdzieraną skórę z jednej strony ciała. Wtedy zaczęłam sobie przypominać, że straciłam tego mężczyznę, którego zapamiętałam ze snu. Byłam sama, bez dziecka. Nie wiedziałam co się stało. Przyjechało czterech mężczyzn na koniach. Krzyczałam na nich, wyzywałam ich w bezsilnej rozpaczy. Chciałam, aby zwrócili mi męża i dziecko. Podjechali do mnie, związali mi ręce i pociągnęli za końmi. Wioska z daleka przyglądała się całej tej sytuacji. Po tym wszystkim zostawili mnie gdzieś całą obolałą w lesie. Odebrano mi wszystko, co kochałam. Nie poradziłam sobie wtedy ze stratą i uczuciem rozpaczy. Powiesiłam się gdzieś w lesie na jakimś konarze.

Wyjeżdżałam od Ani z poczuciem niedosytu. Nie wiedziała dlaczego, ale czułam, że ta historia jeszcze się we mnie nie skończyła. Czułam, że nie wypełniło się jeszcze wszystko, co miało się stać w związku z uczuciem miłości. Wiedziałam, że mam problem w zaakceptowaniu mężczyzn do których czułam silne uczucie. Od lat młodzieńczych wybierałam na swoich partnerów mężczyzn, którzy byli moimi przyjaciółmi. Nie było to szaleńcze uczucie ale solidna, bezpieczna przyjaźń. Nie potrafiłam być, rozmawiać, funkcjonować w życiu codziennym z człowiekiem do którego czułam bardzo silne uczucie. I tak było od zawsze, od kiedy sięgam pamięciom. Z jednej strony było to bardzo silne uczucie, a z drugiej olbrzymi paraliż emocjonalny powiązany z niewyobrażalnym poczuciem zagrożenia. Emocje te nie miały żadnego racjonalnego uzasadnienia. Było to tak silne, że objawiało się na zewnątrz kompletnym brakiem możliwości porozumiewania się z taka osobą. Paraliż obejmował każdą część mojego ciała z ośrodkiem mowy włącznie. Można by pomyśleć, że jest to uczucie znajome dla miłości młodzieńczej, ale w przypadku trzydziestoparoletniej kobiety już tak wesoło to nie wyglądało. Ta blokada była tak silna, że nie byłam wstanie wykonać telefonu do tej osoby. Trzęsłam się wtedy tak, że nie byłam wstanie tego opanować, ale po odłożeniu słuchawki wszystko wracało do normy. Jednakże blokada nadal istniała. Nie wiadomo tylko było kiedy i jaka historia jest związana z jej powstaniem. Już wiedziałam, że jest to blokada pochodząca z poprzednich wcieleń. Nie było jednak żadnego punktu zahaczenia, żadnej wskazówki, która pozwoliłaby mi naprowadzić się na rozwiązanie i uwolnienie tej emocji.

Rozwiązanie przyszło zupełnie niespodziewanie dla mnie i dla Ani. Musimy cofnąć się w czasie, do momentu wizyty Ani u mnie. Ania powiedziała wtedy, że z miejscem, na którym mieszkam jest związana historia, dramatyczna historia miłości, młodej kobiety, żydówki do hrabiego. Kobieta miała zginąć spalona w domu wraz ze swoim ukochanym. Ania mówiła, że widzi tę kobietę, która jest bardzo podobna do mnie. Jej jaźń została uwięziona w miejscu znajdującym się pomiędzy moim domem a domem sąsiadów. Ania usłyszała imię, rodzaj przezwiska – Drodo. Tak miał się nazywać ukochany kobiety. Wiedziałyśmy tylko tyle, że historia mogła się wydarzyć gdzieś w okolicach końca XVIII w. i początku XIX w.

W czasie pobytu w moim domu zrobiłyśmy sobie z Anią wycieczkę po okolicy. Pokazałam Ani najładniejsze pałace. Między innymi odwiedziłyśmy Pałac w Posadowie, miejsce związane z wymarłym już rodem Łęckich. Ani i mojej córce udało się wejść w zapis energetyczny tego miejsca. Obydwie zobaczyły w pewnym momencie fragment ze zwykłego życia mieszkańców pałacu. Zobaczyły dwie kobiety spacerujące po ogrodzie. Szły w stronę mostku. Ubrane były w długie suknie z epoki z bufiastymi rękawami. Obydwie trzymały w rekach parasolki. Fryzury miały ułożone w misterny kok. Towarzyszyła im dwójka małych chłopców. Jeden chłopiec był wyraźnie starszy od drugiego. Chłopcy bawili się w alejkach a ubrani byli w marynarskie ubranka i krótkie spodenki. Moja córka wspomniała, że kiedy bywała w parku jako dziecko, często bawiła się z dziećmi, które widywała w alejkach. Nie były to dzieci pochodzące z tego okresu czasu.

Wówczas nie zastanawiałyśmy się głębiej nad znaczeniem tych wizji. Ania była zachwycona miejscem i niezwykłością atmosfery, ulotnością uroku tego miejsca. Z pobytu w Posadowie pozostała jej pamięć wizji dwóch kobiet z dziećmi oraz uczucia, które tej wizji towarzyszyły. Na Pomorzu nie spotykała podobnych. Po drodze do pałacu odwiedziłyśmy jeszcze jedno miejsce – stary dom zarządcy, w którym kilka dni wcześniej przed przyjazdem Ani, ktoś dokonał morderstwa.

Niespodziewanie temat Pałacu w Posadowie powrócił w grudniu tego samego roku. Jedna z nowych uczestniczek naszego forum, która dołączyła niedawno, zauważyła, że na fotografii, którą w czasie pobytu zrobiła Ania, znajduje się obok twarzy starszego mężczyzny, mała dziewczynka ubrana w strojna sukienkę z epoki. Stary temat znowu ożył. Tym razem dołączyły się nowe osoby. Nagle jednego dnia Melizea napisała w jednym poście; Ja i Livia otrułyśmy tę dziewczynkę. Vera podała link do strony, gdzie znalazła drzewo genealogiczne rodu Łęckich oraz do historii tragicznie zmarłych dzieci Melchiora i Reginy Łęckich. Temat ten połączył się z historią Kościoła we Lwówku, gdzie zostało pochowane serce Melchiora oraz jego młodszy syn, zmarły w wieku 25 lat Nepomucen. Ciekawa historia była związana z żoną hrabiego Melchiora, Reginą Smitkowską herbu prawdzic. Regina, jak wynika z drzewa genealogicznego pochodziła z Grońska i prawdopodobnie była albo rodzonym dzieckiem małżeństwa Smętków albo sierotą wychowywaną przez nich. W owym czasie hrabia popełnił mezalians żeniąc się z osobą z ubogich warstw społecznych. W dniu ślubu hrabia miał już z Reginą dwoje nieślubnych dzieci, które dziwnym trafem zmarły po zaślubinach. Znana jest tylko data urodzin Reginy, ale brak jest danych co do daty jej śmierci. Dziwnym trafem z sześciorga dzieci, wieku dojrzałego dożył tylko jeden syn Reginy i Melchiora – Antoni. Pozostałe dzieci umierały albo w wieku dziecięcym albo nie dożywały 30 roku życia. Nad głównym wejściem do Kościoła we Lwówku znajduje się napis w języku łacińskim. Jest to cytat z Psalmu 95 wers 8: „Przeto przysiągałem w moim gniewie: Nie wejdą do miejsca mego odpoczynku”. Po jednej i drugiej stronie napisu znajdują się inicjały MŁ i RŁ – Melchior i Regina Łęccy a u dołu napisu umieszczono herb Łęckich korzbok z trzema rybami.

Co się wydarzyło, dlaczego brak daty śmierci Reginy, dlaczego dzieci umierały tak młodo? I skąd taki napis nad wejściem do Kościoła farnego we Lwówku, w którym nie byli chowani członkowie rodu Łęckich? Czyżbyśmy mieli do czynienia z historią kolejnej Trędowatej?


Agresja

Agresja – przez wiele pokoleń uważana za zło. Człowiek w procesie wychowania uczony jest, że agresywne zachowania należą do tych negatywnych i że powinno się panować nad własnymi emocjami i nie ujawniać tych negatywnych. Agresja bywa przyczyną morderstw, urazów, zniszczeń, krzywd, ale ma też swoja drugą stronę. Agresja pozwala uwolnić zgromadzoną, zablokowaną w naszej energetyce energię. Ta energia dusi nas i nie pozwala na swobodny jej przepływ w naszym organizmie. Ciała nasze duszą się od stłamszonej, stłumionej energii.

Gdyby rodzaj ludzki w jednym czasie dał upust całej nagromadzonej w nim energii, moglibyśmy doprowadzić do powstania wichury, która doprowadziłaby do wyginięcia gatunku. Na całe szczęście tak się nie dzieje.

Agresja ma swoje ogromne zadanie w procesie transformacji. U różnych osób przejawia się w różny sposób.

W życiu codziennym musimy się zmierzyć z własnymi emocjami oraz z emocjami napotykanych osób. Nasze ciało będzie musiało przetrawić ciężkie energie, którymi poczęstują nas inne osoby. Nie zawsze zrozumiałe będą dla nas napady gniewu, złości i agresji napotkanych osób. Nie zawsze będziemy mogli sobie wytłumaczyć przyczynę agresywnych zachowań. Ponieważ to, że inni odczuwają frustracje i muszą ją uwolnić, nie jest naszą winą. To te osoby, mają do przerobienia jakąś lekcję związaną z karmicznymi przeżyciami lub blokadami mentalnymi. Jedyne, co nam pozostaje w takich sytuacjach, to nie pozwolić sobie na bycie ofiarą. Czasami wystarczy tylko sam fakt stania się obserwatorem takich zachowań, sytuacji, które są naszym udziałem. Uświadomienie sobie, że negatywne, agresywne zachowania innych ludzi wobec nas są związane z ich blokadami energetycznymi i że to właśnie te osoby te blokady w taki sposób uwalniają. Zachowanie spokoju w takich sytuacjach pozwoli uświadomić tej drugiej osobie, że właśnie coś uwalnia związanego z własna energetyką i pomaga uporać się jej świadomie z taką sytuacją. Nie jest konieczne uczestniczenie w takiej grze emocjonalnej.

Inaczej sprawa będzie się miała, kiedy to dwie osoby zachowują się wobec siebie agresywnie i weszły w taka grę emocji. Weszły bez chwili zawahania. Taka sytuacja może mieć związek z dwoma przyczynami. Jedną z nich będzie wejście takich osób w zapis energetyczny miejsca, w którym się znalazły i one wchodząc w ten zapis zaczynają się zachowywać zgodnie z jego regułami. Drugą zaś przyczyną może być karmiczna przeszłość tych dwóch osób. I tutaj miłość, czy nienawiść, agresja to są emocje, które mogą nagle nami zawładnąć zupełnie niespodziewanie dla nas.

Postawa obserwatora – cóż to takiego jest. W momencie, kiedy jesteśmy wciągnięci w grę emocjonalną spowodowaną jakimkolwiek zapisem energetycznym, nie możemy zachować postawy obserwatora. Jednakże w chwili, gdy emocje zostaną uwolnione, możemy wtedy uświadomić sobie, że właśnie staliśmy się świadkami i uczestnikami zarazem, można by rzec aktorem i widzem w jednym, gry, którą wyreżyserował zapis energetyczny. Co jest najważniejsze dla nas z takiego zdarzenia? Na co powinniśmy zwrócić uwagę? Istotne jest to, aby zrozumieć, że naszą normalna postawą jest postawa spokoju. W warunkach pozbawionych takiego zapisu, dwie, spotykające się istoty, rozmawiają o sytuacjach problemowych jak o faktach i rozwiązują obiektywnie jakiś problem. To jest coś, co można nazwać normą w zachowaniach istot humanoidalnych. Taka jest istota naszej duchowości. Tacy na prawdę jesteśmy. Wcielając się w świat trzeciej gęstości, jesteśmy zaprogramowani energiami, zapisami energetycznymi w naszej osobowości, która zostaje nam zaszczepiona w momencie wcielenia się. Wchodzimy w różnorakie zapisy energetyczne, chociażby takie jak omawiane powyżej. Inne istoty duchowe wchodzą w podobne uwarunkowania. Nasze życie sprowadza się do tego, aby przypomnieć sobie o swojej prawdziwej istocie i uwolnić siebie i innych od podobnych zapisów. Stąd bierze się nasza postawa obserwatora. Kiedy uświadomimy sobie, że tak na prawdę te emocje i ta sytuacja to nie my, tylko coś z zewnątrz, nagle dokonujemy retrospekcji tej sytuacji u uświadamiamy sobie jaki zapis energetyczny to spowodował, lub zadajemy sobie pytanie skąd ten zapis pochodzi i jakie są jego przyczyny. Szukamy wyjaśnienia tego zapisu. Poszukiwanie wyjaśnienia zapisu to jest właśnie postawa obserwatora. Stajemy się widzem na arenie własnego życia.

Mnie zdarza się często, że samo moje pojawienie się wywołuje, jak katalizator, pewne zachowania u innych osób, dla którego nie znajduje racjonalnego wyjaśnienia. Najbardziej prawdopodobną przyczyna takich zachowań jest jakieś wspólne przeżycia z poprzednich wcieleń. Staje się wówczas obserwatorem i zadaje sobie pytanie, jak postąpić, aby przepracować zadaną mi w danej chwili lekcje w taki sposób, abym ja i ta druga osoba mogła uwolnić się od obciążeń energetycznych. W takich chwilach kieruje się intuicja, podpowiedziami opiekuna lub zwracam się o poradę do osób, których wiedza na drodze rozwoju duchowego może być mi pomocna. Istotną rzeczą w takich sytuacjach jest wyzbycie się poczucia winy. Nie należy się jej doszukiwać w żadnej ze stron i oskarżać nawzajem. W każdej z takich sytuacji jest racjonale wyjaśnienie. Nawet jeżeli nasze ego nie akceptuje prawa karmy, to ono najczęściej ma związek z takimi właśnie sytuacjami. Najtrudniej jest zachować czujność w sytuacji, gdy to my stajemy się agresorami. Wtedy to my uwalniamy jakieś swoje własne blokady. Starajmy się wówczas zastanowić nad własnym zachowaniem i jego przyczynami. A potem rozwiązać sytuację tak, aby uwolnić siebie, uczestników sytuacji i dane miejsce od pamięci takiego zajścia.

Broń Boże nie nawołuję do hamowania wybuchów agresji. Uważam, że jest ona potrzebna. Ważne jest, abyśmy zachowali postawę obserwatora wydarzeń z własnego życia. Ważne jest abyśmy uwolnili zapis energetyczny, który te zachowania powoduje. Uwolnimy ten zapis tylko dzięki dotarciu do przyczyn ich powstania. Zastanówmy się wtedy, co mogło spowodować takie zachowanie u nas, gdzie leży jego przyczyna w sensie energetycznym, karmicznym. Jeżeli znaleźliśmy wyjaśnienie, to uwolniliśmy się już od tego zapisu. Dla dobra innych istot dobrze jest uwolnić miejsce tego zdarzenia od pamięci takich zachowań. Uwolnić też siebie od pamięci takich zachowań, aby energia ta ponownie nas nie obciążała.

Nie chce też wartościować, że otwarty wybuch agresji jest lepszy od agresji tłumionej, ubranej w dobry ton i spokojne zachowanie. Osoby tłumiące swoją agresję niejednokrotnie robią większą krzywdę swoim bliskim i sobie samym od tych, którzy krzykną lub zniszczą jakiś przedmiot. Ważne jest aby obiektem naszej agresji nie stała się druga osoba. Psychologowie proponują tupanie nogami, aby wyładować nagły przypływ emocji lub zniszczenie jakiegoś przedmiotu. Powtórzę to jeszcze raz, ważne jest aby obiektem ataku nie stała się żywa, czująca istota: człowiek lub zwierze.

Myślę, tez, że niebagatelną rzeczą będzie wspomnieć tutaj o poczuciu winy. Tak często towarzyszyło mi ono, kiedy ktoś przy mnie wybuchał emocjonalnie. Niejako od dzieciństwa nauczona schematem myślowym, że to we mnie tkwi przyczyna emocjonalnych stanów osób, które spotykam w życiu. A to właśnie nie jest tak z powodów, które wyjaśniłam wcześniej. Jednakże istotną rzeczą jest omówienie samego poczucia winy. Jest to jedna z najcięższych energii, jakie mogą obciążać naszą energetykę, energii, która niczemu dobremu nie służy a już na pewno hamuje znacząco proces uwalniania naszej prawdziwej istoty duchowej. Poczucie winy jest wynikiem błędnych założeń myślowych. Blokady energetyczne, które wytwarzają się w innych ludziach, to są energie niższe od częstotliwości miłości. Kiedy ktoś nie akceptuje siebie, nie kocha samego siebie, nie potrafi kochać innych osób, zwierząt, nie akceptuje też własnych zachowań. Tworzy sobie blokady. Naszym zadaniem jest zachować w sytuacjach związanych z uwalnianiem blokad postawy obserwatora i uwolnienie siebie i miejsca od pamięci takich zapisów energetycznych.

Postawę obserwatora stanów psychicznych a zarazem osoby, która próbowała pomagać osobom zablokowanym, przyjął chyba po raz pierwszy Freud. Opisywał stany psychiczne swoich pacjentów i zarazem szukał podpowiedzi w marzeniach sennych w symbolice związanej z treścią snów. Stając się obserwatorem stajemy się jednocześnie pacjentem i terapeutą. Z tym, że terapia ta nosi na sobie specyficzne znamię. Nie doszukujemy się winy u naszych rodziców, kochanków, wydarzeń traumatycznych z naszego życia. My- obserwatorzy – szukamy zapisów energetycznych, którą tkwią w naszych duszach, osobowości , w zapisie energetycznym obciążającym naszą rodzinę lub ziemię, mieszkanie w którym przyszło nam żyć. Tropimy te zapisy jak fotoreporterzy magazynów brukowych, jak Sherlock Holmes. Stajemy się geniuszami dedukcji, obserwatorami własnych snów i szukamy podpowiedzi w naszych umysłach i intuicji. Celem śledztwa jest wydobycie na światło dzienne naszej świadomości powodów powstania blokady. Dzięki wydobyciu przyczyn blokady, uwalniamy się od niej. Oczyszczamy psychikę ze „złogów” energetycznych.